Baldoni vs Lively: A Hollywood Feud (HBO MAX)

 





  Pamiętam do dziś film "It Ends with Us". To film oparty bodaj na jakiejś popularnej powieści. On porusza wątek kobiety, który była ofiarą przemocy ze strony swojego męża w małżeństwie. Zostało to pokazane w sposób niezwykle mało wstrząsający. Jakby Baldoni chciał wybielić swoją postać. W tle był wątek drugiego mężczyzny. Zakończenie było po myśli feministycznych środowisk. Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że reżyser wraz z odtwórczynią głównej roli nie polubili się. Można było w sieci przeczytać szereg artykułów o grzechach każdej ze stron. Ja napiszę o tym co ja myślę. Każdy racjonalnie myślący człowiek czytając o Blake Lively nie polubi jej. Piszą, że jest wyniosła, wywyższa się i uważa się za nie wiadomo kogo. Osobiście nie uważam jej za jakąś wybitną aktorkę czy dive. Dla mnie jest ona jedną z wielu aktorek w Hollywood. Warto też dodać, że ona bardzo lubi poruszać temat dyskryminacji kobiet. Także dostajemy sporo argumentów by opowiedzieć się po stronie Baldoniego. Przed obejrzeniem tego dokumentu właśnie tak myślałem. Justin Baldoni to taki aktor, który do tej pory występował w jakichś podrzędnych i mało znanych projektach. Także w tym pojedynku od początku był na straconej pozycji. 




 Co nowego dowiedziałem się po tym filmie? Dla mnie najcenniejsza wydała się informacja dotycząca wiary Baldoniego. Podobno preferuję jakieś dziwne wierzenia. One niby brzmią szlachetnie ale tu już włącza się lampka ostrzegawcza. Moim zdaniem ten dokument bardziej pomoże Lively, bo nie dowiadujemy się tu niczego kompromistującego o niej a ludzie jak sobie pomyślą o jakichś dziwnych wierzeniach to będą mieli dysonans. To jedna z tych spraw, gdy obie strony nie wzbudzają zaufania. Baldoni wygląda na takiego pięknisia zapatrzonego w siebie i z wybujałym ego. Natomiast Lively lubi się kreować na dive za sprawą męża w postaci Ryana Reynoldsa. 






Kilka lat temu był taki film w kinach "Zwyczajna przysługa" (2018). Ona tam gra postać tak bardzo zbliżoną charakterologicznie do siebie, albo raczej wizerunku jaki ma w mediach, że to też nie podziałało w moich oczach na jej korzyść. Wydaję mi się, że ona ciągle szuka projektu, który ją w jakimś stopniu zaszufladkuję jak jej męża. Do tej pory gra w filmach o małych sukcesach kasowych. Uważam, że oboje są siebie warci. To walka zła ze złem. A komu Wy wierzycie? 



Komentarze

Popularne posty