Strefa gangsterów odc. 4 (Skyshowtime)

 



  Dawno nie widziałem tak mrocznego i niepokojącego serialu. Tutaj od pierwszej minuty wisi jakieś zagrożenie w powietrzu. W tym odcinku skupiamy się na żonie Toma Hardy'ego i tym jak bardzo pali mu się grunt pod nogami. Bardzo budowana jest też pozycja Pierce'a Brosnana. On kreowany jest tu na tak czarny charakter jak Alfa z niedawnego "28 lat później". 




Ten odcinek namawia nas do empatycznego podejście wobec żony Hardy'ego. Tak naprawdę ona ma argumenty po swojej stronie. Jej mąż jest zbyt posłuszny swoim pracodawcom. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że pragnie bronić swoich bliskich, a odejście równałoby się z kulą w łeb. W połowie sezonu można przypuszczać, że Hardy spróbuję walczyć ze swoimi pracodawcami i stanie pod ścianą wielokrotnie. On robi wiele złego ale jakoś budzi sympatię widza. Wydaję się z tych czarnych charakterów najmniej czarny. 




Jakbym się miał czepiać, to brakuję mi tu jakiegoś wstrząsającego wydarzenia. Jakiejś śmierci jednej z ważniejszych postaci. Może silnego śledczego walczącego z Helen i jej bandą. To taki serial, który mocno bazuję na intrygującym klimacie i kreacjach aktorskich. Fabularnie nie jest to jakieś mistrzostwo. Jakbym był złośliwy to bym napisał: przerost formy nad treścią. Zobaczymy co będzie dalej ale chciałbym od twórców czegoś zmieniającego dość monotonną konwencję.


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty