Powrót Odyseusza (Prime Video)
Byłem zaskoczony, że film z tak dużymi nazwiskami jak Ralph Fiennes i Juliette Binochet trafił ledwie do streamingu. Tytułowy bohater opuścił swoje ziemię by walczyć w wojnie trojańskiej. Pod jego nieobecność żona Penolopa zobowiązana była znaleźć jego następcę. Kandydaci się dwoją i troją ale żadnemu z nich nie udaję się przekonać kobiety do siebie. Nawet syn próbuję interweniować, ale Penelopa pozostaję nieugięta.
Nagle odnajduję się Odyseusz i zamiast polecieć do żonki, to żyję w ukryciu. Zaskoczony jestem, że ona, gdy go widzi pierwszy raz, nie rozpoznaję. Co do syna to jeszcze rozumiem, bo mógł nie pamiętać. Film się ślamazarzy aż w końcu dochodzimy do momentu, gdy główny bohater odkrywa karty. Dochodzi do scen walki. Mam co do nich sporo zastrzeżeń. Nie wyglądają zbyt realistycznie, a scena gdy strumieniami leję się jakiś ciemny syrop to już w ogóle przeginka. Co do duetu aktorskiego to naprawdę nie mam zastrzeżeń. Fiennes mocno przypakował czym zyskał wiarygodność. Każda scena z ich udziałem była bardzo przekonująco ukazana.
Pozostaję jeszcze jeden problem z tą produkcją. Ta cholerna poprawność polityczna. Połowa obsady jest czarnoskóra albo mulata. Nie wiem, nie rozumiem. To jakaś obsesją. Szkoda, że tego Odyseusza nie zagrał np Denzel Washington. Myślę, że to już by był gwóźdź do trumny. Nie wierzę w przypadki. Myślę, że Achilles na pewno nie był jak Brad Pitt tylko wspomniany powyżej Denzel. Sam film całościowo jest oglądalny, bardzo ładnie wygląda. Kostiumowo również może być, ale fabularnie zabijany jest długaśnymi dialogami, ale doceniam poświęcenie Fiennesa.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz