Langer odc. 4 (Skyshowtime)

 



  Poprzedni odcinek zakończył się wkroczeniem do chaty Langera na czele z policjantką Siarkowską. Oczywiście w jego rezydencji niczego nie znajdują, ale ona wie o jakimś tajemnym pomieszczeniu. Do niego trafia nasza policjantka pod przykrywką. Z nią dzieją się ciekawe rzeczy. Przechodzi kryzys moralny. Ten odcinek sugeruję, jakby grała na dwa fronty i nie do końca wiadomo po czyjej stronie jest. Mamy choćby scenę a la "Pięćdziesiąt twarzy Greya". To znaczy kobieta pozwala Gierszałowi się biczować. Co jakby było formą oddania się i oznaką zaufania. Kobieta do tego pozwala sobie na najstarszą sztuczkę świata. Opowiedziała mordercy traumatyczną historię ze swojej przeszłości. Taki typowy szantaż emocjonalny. Po tym Langer zyskuję do niej zaufanie. 




Natomiast Boczarska poległa na całej linii i tym samy straciła to śledztwo. Oczywiście teraz zaczyna działać na własną rękę. W sposób nielegalny zdobywa dane ze szpitala Langera. To doprowadza ją do tropu zbrodni jednej kobiety. Sam nie wiem co myśleć o tym serialu. Z jednej strony uważam, że nie jest tak zły jak o nim piszą, ale z drugiej strony nasączony jest absurdami. Chociażby dostajemy tutaj zgapkę z Dextera, gdy Langer wyobraża sobie jak podcina gardło Boczarskiej. Wszyscy wokół go wiwatują a Adamczyk robi sobie z nim selfie.




 Problemem jest też tempo. Za mozolnie to się ciągnie. Teraz pojawił się wątek rozchwiania postaci Pietruchy i to na pewno ciekawe rozwiązanie, ale pytanie co z tym dalej zrobią. Może stworzą zabójczy duet morderców? W tym odcinku lokaj głównego bohatera dostaję swoje minuty. Wynika z niego, że on nie jest zachwycony swoją rolą. Czuję, że albo Pietrucha albo Boczarska go zwerbują. Zobaczymy co przyniesie przyszłość...


Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty