Jak wytresować smoka




   Nie wiedziałem, że ta seria jeszcze została ożywiona. Idąc dziś do kina spodziewałem się sequela. Czwartej albo piątej części. Przed seansem wyczytałem, że to remake filmu z 2010 roku. Jaka jest podstawowa różnica? To nie jest animacja jak tamto. Tutaj mamy prawdziwych aktorów i wszystko wygląda bardziej efektownie. Miałem kilkukrotnie w trakcie seansie myśl by wyjść z sali, bo pamiętam co tam się działo. Nie spodziewałem się jakichś przełomów, ale generalnie nie żałuję, że zostałem. Skupiamy się społeczności wikingów, którzy są łowcami smoków. 




My podążamy za Czkawką. Chłopak jest zaprzeczeniem stereotypu wikinga. Ojciec mówi otwarcie, że się go wstydzi i nie widzi szansy na jakiś progres. Chłopak nie podziela lęku społeczności przed smokami. Spotyka jednego i się z nim zaprzyjaźnia. Postępuję z nim jak ze zwierzęciem. Mianowicie na spokojnie zdobywa ich zaufanie. W dużej mierze właśnie objawia się tu pacyfistyczny morał. Nie mieczem a słowem. To bardzo ładne i szlachetne. Myślę, że takie przesłanie jest bardzo ok w stosunku do najmłodszego widza. 




Nie da się ukryć, że siłą tego projektu są postacie i aspekt stricte ludzki. Przecież nie można się oprzeć tym niewinnym oczkom Szczerbatka. Trochę jak błagalne oczy kota ze Shreka. Wodza i ojca gra tu mocno zapomniany Gerard Butler. Uważam, że był to świetny wybór. Ostatnio karierę robi jego syn Austin. Zastanawiam się po co powstał ten film? Mamy tego samego reżysera czyli Deana DeBloisa. Gość zrobił wszystkie trzy części wcześniejsze. Co ciekawe odpowiada też za "Lilo i Sticha" ale tego z początku XXI wieku. Zadziwiające, że Disney nie pozwolił mu zrobić tego filmu co mamy obecnie w kinach. Myślę, że najnowsza odsłona "Jak wytresować smoka" przyciągnie do kin tłumy ale nie spodziewajcie się cudów. 





Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty