Ty (You) sezon 4 (Netflix)
Po słabszym sezonie trzecim przenosimy się wraz z naszym sympatycznym psychopatą do Londynu. Tam nasz bohater pracuję na uniwersytecie i stara się nie wychylać. Nie jest jednak w stanie pozbyć się swoich "pasji". Odnajduję kolejną ofiarę. Tym razem to kobieta z ogromnym kompleksem. To osoba niezwykle odpychająca. Z premedytacją nie nawiązuję bliższych relacji z ludźmi. Ma bogatego i wpływowego ojca, która chcę kierować całym jej życiem. Ona za wszelką cenę chcę pokazać niezależność, ale ojciec praktycznie na każdym kroku jej pomaga.
To sytuacja niejednoznaczna, bo Joe nie jest zainteresowany poważną relacją. Nawet daję do zrozumienia kobiecie, że do niczego między nimi nie dojdzie. Nie da się jednak ukryć, że ta kobieta do niego pasuję. Bardzo wygodna jest dla niego. Była żona czyli Love była intrygantką i postaciom znacznie gorszą od niego, natomiast Kate nie jest tak przebiegła. W swoim życiowym pesymizmie jest bardzo przewidywalna. Ich "związek" otacza grupa rozkapryszonych bogaczy. Joe ich nie cierpi. Dodatkowo nadal siedzi mu w głowie Marienne z poprzedniej części.
Z czasem dowiadujemy się jak jej losy się potoczyły i jaka odklejka doświadczyła głównego bohatera. Mężczyzna dostaję jakiejś schizy i dostrzega fizycznie swoją mroczną stronę. Mamy też wątek młodej studentki, która jest na tyle przenikliwa, że zaczyna poznawać prawdziwe oblicze głównego bohatera. Niestety nie kończy za dobrze. Tutaj właśnie mam zarzut do twórców. Praktycznie każdy sezon kończy się wyjściem z opresji przez naszego psychopatę. On zawsze spada na cztery łapy. W czwartym sezonie chyba wypadło to w sposób najbardziej porażający. O ile wcześniej mogliśmy być po jego stronie, to teraz już raczej przestajemy mu kibicować. Stał się najgorszą wersją siebie. Nie wiem co mnie czeka w piątym sezonie, ale przeczuwam bolesny upadek. Obawiam się jednak, że na warunkach tego uroczego psychola.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz