Ty (You) sezon 2 (Netflix)
Jestem pod wrażeniem. Początek tego nowego sezonu nie zaczął się obiecująco. Byłem chwilowo znudzony. Nasz bohater spotyka kolejną "ofiarę". Tym razem jest to kobieta z bogatej rodzinie. Do tego połączona ona jest dziwną relacją z bratem. Przez większą część sezonu zastanawiałem się czemu ona traktuję go jak dziecko. Chłopak jest scenarzystą filmowym od siedmiu boleści. Próbuję coś stworzyć ale każde jego zachowanie jest infantylne i to każe nie traktować go poważnie.
Z drugiej strony nasz bohater spotyka na swojej drodze Jenne Ortegę. Jej obecność w serialu to był dla mnie duży szok. Nie da się jednak ukryć, że to moim zdaniem jej najlepsza rola w karierze. Do tej pory nie wiedziałem czy ona jest dobrą aktorką czy tylko gra ładną buźką. Tutaj dostaje pole do popisu. Wraz z bratem ukochanej naszego Dextera stanowią serce tego sezonu. Poznajemy dzieciństwo głównego bohatera i to dlaczego stał się TAKI. Głównie chodzi tam o relację z matką i brak męskiej ręki u boku. Końcówka jest wstrząsająca, ona pokazuję, że Joe wcale nie jest tak zły jak nam się mogło wydawać. On myśli dość racjonalnie. To nie jest tak, że zabijanie przychodzi mu z łatwością, Co więcej potrafi wzbudzić sympatię wśród porwanych. Kilka osób znalazło się w jego klatce. Nie da się ukryć, że ten sezon jest lepszy od pierwszego za sprawą tego zakończenia i osoby Jenny Ortegi.
Niestety Netflix po raz kolejny musiał pokazać swoją propagandową twarz. Dostajemy lesbijski ślub. Nie wiadomo po co i dlaczego? Nic to nie wnosi ani nie przynosi nikomu korzyści. Pierwszy sezon nasuwał porównania do Dextera. Drugi natomiast wcale nie ułatwia diagnozy. Joe ma dużo z cech Dextera, ale chyba jest mniej bezwzględny. Ciekaw jestem co przyniesie trzeci sezon, bo drugi pokazał, że istnieję większe zło od głównego bohatera...
Ocena: 8/10





Komentarze
Prześlij komentarz