Thunderbolts*
Kolejna odsłona naszej komiksowej szmiry. Tym razem podążamy za Jeleną (Florence Pugh), która morduję na zlecenie dla ważnej polityczki Valentiny (Julia Louise-Dreyfus). Jej celem jest stworzenie siły na miarę Avengersów. Wysyła naszą bohaterkę na misję i tam spotyka trójkę innych zabójców. Oczywiście zaplanowała to wszystko by pozbyć się ich. Oni po trudnych początkach z czasem zaczynają współpracować. Mało wyrazisty jest czarny charakter. Można wręcz powiedzieć, że go nie ma.
W tym magazynie spotykają tajemniczego chłopaka. Wygląda jak stereotypowy informatyk. Oczywiście okaże się on kimś wyjątkowym. Na drugim planie mamy Sebastiana Stana (Zimowy Żołnierz), który próbuję odnaleźć się w polityce. Nie bez przyczyny o tym wspominam, bo tu ten żart będzie chwilę ciągnięty. Generalnie film stara się być zabawny i pozbawiony przesadnej martyrologii. Moim zdaniem najlepszy momenty są z udziałem Florence Pugh. Kamera ją kocha i każda jej mina, gest jest na swój sposób wyjątkowy. Znakomity był to wybór.
Co do reszty to mam mieszane uczucia. Nasz pseudo Kapitan Ameryka jest nijaki. To samo można powiedzieć o tej znikającej kobiecie. Dodatkowo dostajemy Davida Harboura, który po swojemu błaznuję na każdym kroku. Nie jestem fanem tego uniwersum także nie załapałem tych wszystkich nawiązań. Nie mam też pojęcia z jakich seriali czy filmów są te postacie. Jedynie wiem, że Sebastian Stan i Florence Pugh mieli swoje miejsce w niedawnej "Czarnej Wdowie". Czytałem bardzo entuzjastyczne opinię. Dla mnie ten film to nuda totalna. Gdyby nie osobą Pugh to zasnąłbym po 20 minutach. Co nie zmienia faktu, że dla wielu może to być zadowalająca rozrywka.
Ocena: 6/10
.jpg)




Komentarze
Prześlij komentarz