Teksańska masakra piłą mechaniczną (1974)




  Jedno z kin postanowiło puszczać u siebie klasyki kina. Tym razem otrzymujemy film sprzed 50 lat. Sam tytuł brzmi bardzo jednowymiarowo. Nie da się ukryć, że nie otrzymujemy tu nazbyt rozbudowanej fabuły. Siła filmu opiera się na budowaniu grozy za sprawą zbliżeń na twarze, ścieżki dźwiękowej i wyskakującym z zaskoczenia nieznanym osobnikom. 




Film skupia się na grupce znajomych, którzy jadą w zasadzie nie do końca wiadomo, gdzie? Kroczą po jakimś pustkowiu. Nagle widzą gościa przechadzającego się na poboczu. Oczywiście postanawiają go podwieźć. On okazuję się totalnym odklejeńcem. Udaję im się jednak go wyrzucić z auta. Dawno nie było tak znakomitego psychopaty. W między czasie trafiają na stację benzynową, gdzie nie ma paliwa a sprzedawca wykazuję się zaskakującą otwartością. W furgonetce mamy pięć osób. W tym jedna na wózku inwalidzkim. Ten gość też był mega dziwakiem. Nie wiem czy to kwestia życiowej tragedii czy od zawsze taki był? Następnie trafiają do domu. Prawdopodobnie rodzinnego jednego z nich. Tam się rozdzielają. Para trafia do innego domu i tam zabija ich gospodarz w masce seryjnego mordercy. 






Potem film przeobraża się w slasher, ale nie ma tu celebrowaniu brutalnych mordów. Widzimy jedynie jak gość leci na młodych z piłą mechaniczną. Potem przeżywa tylko dziewczyna i od tego momentu film zaczyna wchodzić na wysoki poziom i oglądało się go fenomenalnie. Dawno zło nie było tak przerażające. To film sprzed wielu lat i jestem przekonany, że jak ludzie go wtedy oglądali to mogli czuć strach. Dzisiaj już zostaliśmy zasypani takimi okropnościami, ze nie zadziała dla wielu ta groza. Bardzo podoba mi się zakończenie. Kilka scen z tego filmu to prawdziwe perełki. Choćby zachowanie dziewczyny w jednym z ostatnich ujęć. Chyba z z ciekawości obejrzę sobie kolejne części.


Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty