Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi
To nie miało prawa się udać. Poszedłem na ten seans z totalną obojętnością. Generalnie wiedziałem na co idę. Zastanawiałem się tylko czy twórcy pójdą na łatwiznę i dotkną każdej kliszy horrorowej jaka istnieję czy będą próbowali zaskoczyć i wyjść poza oklepaną konwencję. Na szczęście zrobili to drugie. Z jednej strony nie zapomnieli o konstrukcji, która charakteryzowała poprzednie części. Mianowicie o tym, że nie da się oszukać śmierci.
Tutaj ponownie mamy wizję śmierci choć to bardziej złożone. Na początku podążamy za młodą parą zakochanych, którzy jadą na romantyczną kolację do mega wysokiej luksusowej wieży. Tam łańcuszek zdarzeń doprowadza do tragedii. Następnie przenosimy się w przyszłość i odkrywamy to co wydarzyło się potem wraz ze Stefani. Ona jest wnuczką tej kobiety z wieży. Na pewno nie jest to film jakiś niesamowicie nieprzewidywalny. W pewnym momencie jednak, gdy wydaję nam się, że fabuła podąży w jednym kierunku my przechodzimy w filmie w konwencję lekko satyryczną. Rozpoczynają to mega absurdalne okoliczności "śmierci" jednego z bohaterów. Potem cała kliszowa droga zostają pomieszana i wychodzi kilka zaskakujących informacji.
Na szczęście poszli w te konwencję komediową, bo jakby to było na jedno kopyto takie poważne, to zapewne po 30 minutach bym już spał. Muszę pochwalić sceny śmierci. Nie są one irytująco przedłużane wręcz są kreatywne i zaskakujące. Mam świadomość, że dla wielu będzie to odgrzewany kotlet, ale ja naprawdę bardzo dobrze się bawiłem na tym seansie. To jest rozrywka jaką lubię i po to też chodzę do kina. Cieszę się, ze ten powrót nastąpił z klasą i śmiało możecie ruszać za tydzień do kina. Obejrzałem film przedpremierowo na maratonie. Od piątku za tydzień dostępny będzie do obejrzenia.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz