Lilo & Stich

 




Disney nie ma pomysłu na nic nowego także wraca do dawnych hitów. Tym razem coś co pamiętam jak przez mgłę z dzieciństwa. Mamy tajemniczą "groźną" istotę z kosmosu. Z czasem nazwaną przez dziewczynkę "Stich". Ona ucieka z kosmosu i trafia na Ziemię. Tam spotyka dziewczynkę, która wymarzyła sobie posiadanie przyjaciela. Mieszka wraz siostrą. Radzą sobie fatalnie. Mają na głowie opiekę społeczną i nieuchronnie dążą do rozstania. Wyżej wspomniana para spotyka się i stają się sobie bliscy. Mamy też agresorów, którzy poszukują Sticha by wrócił do niewoli. 





Udało się twórcom zbudować bohaterów i relację między nimi. Był moment na koniec filmu, że autentycznie łezka popłynęła. Choć w zasadzie wiedziałem, że puenta będzie ostatecznie optymistyczna. Chemia między duetem Lilo i Stich jest odczuwalna. Relacja sióstr również jest na plus. Czuć tam emocję i chcę się kibicować tym bohaterom. Do tej pory chwaliłem ale jest jeden podstawowy problem. Ten film to typowy projekt Disneya. Każda klisza, każdy zwrot akcji był przewidywalny i ja już po 15 minutach wiedziałem jak to się zakończy. Przecież nie zrobią smutnego zamknięcia.




 Czy dorosłym się spodoba? Myślę, że będą mieli podobne przemyślenia do moich. Natomiast dzieci uważam, że mogą się świetnie bawić. Kilka momentów było lekko obciachowych i przesadzonych ale ostatecznie jest to animacja oglądalna i mam nadzieję, że przyciągnie do kin rzesze widzów. Bałem się przed seansem, że Disney znowu zrobi z bajki propagandę ale na szczęście pohamowali się. Jakbym miał szukać na siłę to może puenta jest odrobinę pro imigrancka, ale może to moje przewrażliwienie....





Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty