Lepiej później niż wcale (MAX)
Ukryta perełka? Film trafił do streamingu i miał ogromny potencjał ludzki. Dostaliśmy jakże egzotyczny duet Karen Gillan-Małgorzata Zajączkowska. Byłem ciekaw czy panie będą ze sobą w filmie rozmawiać po angielsku czy może wymyślą coś innego. Na szczęście zrobili to drugie. Każda mówiła w swoim ojczystym języku. Dzięki temu ich rozmowy były niezwykle urocze. Z tej dwójki jednak Zajączkowska wypadła lepiej, ale nie krytykowałbym Karen, bo zagrała naprawdę solidnie. W końcu nie była przecinkiem na tle wielkiego bohatera w filmie superbohaterskim. Tutaj naprawdę miała co grać.
Kobiety spotykają się w szpitalu. Tam zaczynają drzeć koty ale z czasem obustronna samotność scaliła je i nawet zaczęła się sympatia. Naprawdę ich wspólne sceny były czymś na czym film płynął. Z czasem niestety twórcy stanęli przed wielkim dylematem. Pójdziemy w stronę komediową czy bardziej dramatyczną. Najlepiej byłoby jakoś to wypośrodkować, ale to niezwykle trudne. Udało się to choćby w wybitnym komediodramacie "Nietykalni"(2011). Nie można jakościowo porównywać tych projektów ale mają sporo wspólnego.
Niestety z czasem film traci na tempie i totalnie odlatuję. Na koniec pojawiają się wątki z matką głównej bohaterki. To oczywiście było bardzo wzruszające ale jakoś nie wybrzmiało. Zabrakło podbudowy. Mnie bardziej obchodził los pani Michaliny niż tej błaznowatej Karen Gillan. Jej postać została potraktowana z przymrużeniem oka a nagle my na koniec mamy płakać, bo ona tęskni za śmiertelnie chorą matką. To mógł być znacznie lepszy film. Szacun dla Małgorzaty Zajączkowskiej.
Ocena: 6/10




Komentarze
Prześlij komentarz