Kakegurui: Bet (Netflix)

 



  Nie jestem fanem mangowych projektów. Tak więc ten projekt to był zupełny strzał w ciemno. Najlepiej zacytuję opis z filmwebu. On niezwykle trafnie opisuję to co otrzymujemy na ekranie: "W prywatnej szkole, rządzonej przez hazardzistów, pojawia się nowa, uzdolniona uczennica o tajemniczej przeszłości, która burzy ustalony porządek i stawia na zemstę". Samo w sobie brzmi to niezwykle intrygująco. Ta dziewczyna jest niezwykle pewna siebie, przenikliwa, bystra i bardzo trudno ją oszukać. Trafia do raju dla siebie, bo do szkoły hazardzistów. Żmiję na prawo i lewo. 




Oczywiście istnieję wiele hierarchii. Ta najważniejsza to dziewczyna pociągająca za sznurki. Ona przedstawiana jest tu jak jakiś synonim zła. Tak naprawdę to szkoła dla dzieci, które zostały zindoktrynowane przez swoich bogatych rodziców. Wymagania wobec nich zmierzają w jednym kierunku. Mają być kopią ich samych. Ten wątek wybrzmiewa najmocniej na koniec, gdy dochodzi do spotkania wszystkich najczarniejszych charakterów. Nasza główna bohaterka straciła rodziców i szuka zemsty. Nie można jednak powiedzieć by jej działania były zaplanowane krok po kroku i takie do przodu. Powiedziałbym, że szereg jej czynów ociera się o desperację i improwizację. Ciągle powtarza coś w stylu: "bez ryzyka nie ma zabawy". 




Początkowo wydała mi się jej postać interesująca. Wtedy od niej aż kipiało pewnością siebie i arogancją. Niestety mięknie jej serce za sprawą nowych znajomych i potem staję się zwykłą nastolatką, której los coraz mniej mnie obchodzi. Choć nie ukrywam, że z wielką chęcią obejrzałbym drugi sezon. Wątki nie zostały pozamykane, choć ewidentnie widać w jakim kierunku serial zmierza. Kino zemsty. To taki serial typowo Netflixowy. Mamy każdy kolor skóry, jest postępowo, czasem oryginalnie ale nie da się ukryć, że grupą docelową są raczej nastolatki.


Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty