Ty (sezon 1) Netflix

 




  Nadrabiam zaległości. Ostatnio na Netflixa trafił piąty i zarazem finałowy sezon. Czas więc obejrzeć. Będę opisywał sezon po sezonie, bo całościowy opis mijałby się z celem. Muszę przyznać, że wciągnąłem się. Magia tego serialu tkwi w jego oryginalności. Z pozoru dostajemy prostą i sztampową historię. Mężczyzna zakochuję się w kobiecie. On taki szarmancki, z pozoru idealny. Od samego początku nasz bohater jest narratorem i bez skrępowania opisuję swoje myśli i to w jaki sposób "zakochał się" w Guinevere. Zaczął ją śledzić i analizował totalnie każdy szczegół z jej życia.




 Z czasem, gdy udaję mu się zbliżyć do dziewczyny to my otrzymujemy oczywiste sygnały, że to najgorszy sort kobiety. Przez cały sezon ona i jej postępowanie mnie irytowały. W dużej mierze konwencja satyryczna tu dominuję. My nie czujemy grozy, mroku tej sytuacji. Podchodzimy do niej jak do żartu i czegoś lekkiego. Nasz główny bohater zabija po drodze bodaj trzy osoby, a to w żadnym stopniu nie zmienia jego obrazu w naszych oczach. On jest kimś jak "Dexter" tylko nie zabija na taką skalę i nie jest chory na tym punkcie. Po prostu pod wpływem impulsu dokonuję zbrodni. W pewnym momencie oni już stają się parą, ale wtedy między nimi staje przyjaciółka dziewczyny o imieniu Peach. Z czasem okazuję się, że dziewczyna kocha się w niej. Joe jest zazdrosny. On naprawdę zrobił sporo dziwnych rzeczy ale nadal budzi większą sympatię od swojej dziewczyny, która początkowo wydaję się krystaliczna.





W pewnym momencie ich związek staję na takiej krawędzi, że wydaje się już wszystko skończone. Tego co było między nimi naprawdę nie można było nazwać czystą miłością. Co do zakończenia sezonu, to gdyby napięcie i klimat był budowany inaczej to czułbym się oburzony i zaskoczony, ale jakoś obeszło mnie to i uznałem to za przecinek w całej historii. Uważam, że to bardzo solidna rozrywka. Zaraz się zabieram za drugi sezon.


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty