Chaos (Netflix)
W między czasie poznajemy jakieś drugoplanowe postacie. Zapamiętałem jedynie Foresta Whitakera. On tu gra polityka, który startuję w wyborach. Niestety jego syn wpada w kłopoty z gangusami i on musi sobie ręce ubrudzić. Wszystko niby rysuję się tu ciekawie, ale jakby nie było tych znanych aktorów to nie wiem czy nie wyłączyłbym tego po 15 minutach. Już tak w połowie wiadomo było kto za tym wszystkim stoi. Na końcu niby ma nas to zaskoczyć. Nie mówiąc już o tym, że te czarne charaktery są tu zupełnie nijakie.
Tom Hardy i inne gwiazdy naprawdę się starają, ale fabuła to jeden wielki CHAOS, a sceny walki nie wyglądają tak dobrze jak choćby w niedawnym "Księgowym 2". Są niepotrzebnie wydłużone, a tym samym nużące. Bardzo dobrze, że ten film trafił do streamingu. W kinie ból byłby większy. Dla mnie ten projekt to puste kalorię. Zero zainteresowania postaciami, napięcia. Tylko kilka scenek z Hardym jest uroczych. Reszta totalnie do kosza się nadaję. Idealny film by leciał w tle w trakcie sprzątania czy spożywania posiłku.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz