Amator
Nasz bohater oczywiście pragnie zemsty. Ma on wszystko krok po kroku przemyślane. To taki gość, który myśli dwadzieścia kroków do przodu. Przychodzi do agentów CIA i szantażuję ich, prosząc o pomoc w zemście. Oczywiście wszystko to było ogarnięte wielkopoziomowym planem. W tym momencie wchodzimy w klimat a la Jason Bourne. Wszyscy chcą naszego kryptologa dopaść. Całościowo jest to niezwykle proste i nie ma za dużych zaskoczeń. Tak naprawdę możemy od początku zakładać, że wszelkie komplikację zostały wkalkulowane i riposta na nie się znajdzie za sprawą bystrzaka w okularach.
Mam mieszane uczucia. Podobały mi się sceny walki, pościgów. To naprawdę było coś na poziomie "Mission Impossible". Tylko, że nasz kryptolog nie jest Ethanem Huntem. Jeżeli już to bardziej intelektualnym. Mamy też Laurence Fishburne'a, który jak zawsze za sprawą swojej charyzmy zachwyca. Tutaj jest go za mało. Bardzo skrótowo są tu potraktowane wątki i postacie. Niestety tempo filmu jest problemem. W pewnym momencie poczułem znużenie. Trochę brakuję tu czegoś ekstra. To po prostu bardzo solidny akcyjniak. Nie odradzam wizyty w kinie.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz