Reacher sezon 3 odc. 6

 




  Naprawdę podoba mi się ten sezon. Nie wszystko jest tu wybitne. Wiele rzeczy jest mocno odklejona i taka typowa jazda bez trzymanki z momentami zupełnie nie kompatybilnymi z wcześniejszą akcją. Mam tu na myśli wstawki humorystyczne związane z wątkiem miłosnymi. Mam wrażenie, że z premedytacją otrzymujemy ten wątek w tak absurdalny sposób zaprezentowany. Nie ma żadnej podbudowy a tu nagle jakiś niewinny spontaniczny pocałunek albo scena rozmowy pół nago, która daleka jest od romantyzmu. Taka w stylu Reachera. Inna sprawa, że aktorka wcielająca się w "miłość" Reachera totalnie się nie nadaję do niczego.




 Ten odcinek jak wspominałem jest wariactwem totalnym. Działając pod przykrywką Reacher staję tu przed wieloma dylematami. Największym jest chyba co zrobić z synem gangusa. Najpierw traktował go bardzo dobrze a teraz powinien go zabić by cała akcja nie poszła się walić. Brakowało mi trochę starcia naszych dwóch fizycznych tytanów. Reacher kontra ten grubo ponad dwumetrowy potwór. Zostały dwa odcinki i liczę, że dojdzie do tego starcia a nie tylko takie zwykłe przepychanki. Nie da się ukryć, że ego Reachera musiało ucierpieć za jego sprawą. 





Nie chcę się powtarzać, ale już dawno na małym ekranie nie było tak znakomitej rozrywki w kinie akcji. Ostatnio tak zachwycałem się "Johnem Wickiem 4". Tam zrobiono artyzm z zabijania. Podobna droga jak w horrorze Damiana Leone i jego "Terrifier". Lubię, gdy ktoś zabiera się za zakurzoną konwencję i za sprawą swojego talentu ją odświeża. Tym też jest Reacher. Już się nie mogę doczekać kolejnego epizodu. 


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty