Nowokaina

 




Jack Quaid zaczyna się kojarzyć z dziwnymi projektami. Takimi, które mogą uchodzić za kontrowersyjne. Niedawno był całkiem udany "Towarzysz". Tam początkowy twist wyrwał mnie z butów. Wcześniej wybitne 'The Boys". Teraz film, o którym nic nie wiedziałem idąc do kina. Zaczyna się sztampowo. Nasz bohater jest outsajderem. Pracuję w biurze od sześciu lat i kocha się w dziewczynie. Ona nagle zagaduję go i umawiają się. W tym punkcie zastanawiałem się w jakim kierunku to będzie zmierzało. Czyżby komedia romantyczna? Nagle do banku wpadają przebrani za mikołajów napastnicy. Okradają to miejsce wykorzystując naszego głównego bohatera. Przy okazji porywają jego "ukochaną". Mamy tam w banku takie zdarzenie, które sugeruję, że kobieta mogła brać w tym udział. Obawiałem się, że okaże się to prawdą, choć miałoby to ręce i nogi. 




Zapomniałem wspomnieć jeszcze o jednym fakcie. Nathan (Jack Quaid) jest niczym superman. Ma jakąś chorobę wrodzoną i wskutek niej nie odczuwa bólu. Zatem scenarzyści zafundowali sobie samograj. Bandyci mogli naszego bohatera bić bez końca a on i tak nie odczuwał bólu. Nawet mamy taką zabawną scenę tortur, gdzie jest katowany i udaję, że go boli. Udawanie kończy się w  momencie, gdy napastnik próbuję wydłubać mu oczy. Dodatkowo Nathan jak ma czas wolny to głównie siedzi w domu i gra na komputerze. Ma nawet wirtualnego przyjaciela, z którym gada głosowo. Tamten mu mówi, że jest wysoki ma Harleya i wygląda jak Jason Momoa. Wiadomym było, że okaże się to bujdą. Sam film uważam za bardzo dobrą rozrywkę. 









Końcówka jest moim zdaniem za bardzo przeciągnięta, ale bawiłem się bardzo dobrze. W trakcie seansu miałem też pewien dysonans. W roli gangstera mamy gościa, którego skądś kojarzyłem ale nie mogłem sobie przypomnieć skąd. Okazało się, ze to syn Jacka Nicholsona czyli Ray. Widać podobieństwo do ojca. Zwłaszcza na twarzy. Myślę, że warto wybrać się do kina, bo to bardzo solidna dawka rozrywki. Nie trzeba też byś szczególnie bystrym by nie zauważyć, że film jest w dużej mierze czarną komedią i drwiną z konwencji "Johna Wicka". Komediowo twórcy się bronią. Co do reszty to mógłbym się czepiać, ale po co? Takie filmy też są potrzebne.





Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty