Holland (Amazon)
Kolejny film z Nicole Kidman. Tym razem nie na Netflixie. Obawiałem się, że amerykańska aktorka ponownie gra te samą postać. Początkowa faza filmu sugeruję, że obejrzymy klasyczny film o małżeńskiej zdradzie i kryzysie. Druga część to ewidentna inspiracja "Pearl". Nicole Kidman bardzo w tym filmie przypomina bohaterkę graną tam przez Mię Goth. W sensie wizualnym. Nawet ma ujęcie w takiej babcinej czapeczce sugerującej niewinność.
Skupiamy się na nauczycielce, która ma męża non stop w podróży. Zaczyna podejrzewać, że on ją zdradza. Do pomocy bierze sobie kolegę z pracy. On ewidentnie leci na nią. Mężczyzna jest turbo dziwakiem. Nicole Kidman gra tu trochę głupkowatą blondynkę. Niewykluczone jednak, że to było świadome. Już po chwili widać było, że film z jednej strony chcę być na poważnie ale z drugiej jest nasycony absurdem. Zwłaszcza w końcowej fazie, gdzie dochodzi do zaskakującego twistu. On w zasadzie nie jest w pełni wytłumaczony. Po seansie nadal nie wiem wiele. Generalnie końcowa faza filmu to największy ukłon w stronę "Pearl".
Nie mam zarzutów co do Nicole Kidman. Nawet ta jej pustość i prymitywizm jest dobrze zagrany. Przez moment nawet zapominam, że to Nicole Kidman. Widziałem, że recenzję nie są pozytywne, ale ja nie oceniam tego filmu tak źle. Ta absurdalna końcówka wydaję mi się ciekawsza niż ta początkowa gadanina. Moim zdaniem to idealny film do streamingu. Wolę to niż te rolę Kidman jak gra taką surową kobietę po 40-tce, która ma taki gen damy. Spodziewałem się gorszego filmu.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz