Fachowiec
Pewnego razu przez przypadek zobaczyłem zwiastun tego filmu w kinie. Pomyślałem sobie: o Boże oni znowu robią ten sam film. Chwaliłem "Pszczelarza", bo był na swój sposób uroczy. Teraz mam wrażenie, że na siłę chcieli zrobić coś ambitniejszego. Zapewne z tego powodu zaangażowali do pisania scenariusza samego Sylvestra Stallone. Wraz z nim napisał go David Ayer. On też wyreżyserował sam film i wspomnianego wcześniej "Pszczelarza". W roli głównej Jason Statham. Tutaj gra szefa budowy. Mimo posiadania pracy jest na zakręcie życiowym, bo myję zęby w samochodzie i tam też śpi. Ma córkę, ale odebrano mu prawa. Dzieckiem opiekuję się dziadek, który za nim nie przepada. Oczywiście nasz bohater jest byłym żołnierzem.
Na początku poznajemy jego koleżankę z pracy. Miała dosłownie jedną scenę. Po czym zostaję porwana będąc na imprezie w klubie. Co będzie dalej możecie się domyślić. W tym momencie pewnie zapytacie: czy coś odbyło się tu niesztampowo? W zasadzie nie ma tu żadnych niespodzianek. Jedynie kilka nielogiczności i absurdalnych decyzji głównego bohatera. Największą jest chyba brak wyobraźni i umiejętności przewidywania. Jeżeli chłopie zadarłeś z rosyjską mafią to się nie dziw, że oni prześwietlą Cię i poszukają twojej rodziny. Nasz bohater jakby nie zakładał takiego scenariusza. Co ciekawe czarne charaktery nazywają go tu diabłem. Nie widziałem uzasadnienia tych słów na ekranie. Owszem zabił kilku gości w sposób bezwzględny ale nie był to poziom Johna Wicka albo nawet bohatera "Pszczelarza". Zazwyczaj nie oceniam efektów specjalnych ale tutaj wyglądają fatalnie. Chyba zabrakło kasy na ekspertów w temacie. Za dużo Jasonowi posmarowali. Na drugim planie mamy starca, którego możecie kojarzyć z "Johna Wicka 4".
Mamy też Davida Harboura. On ma bardzo mało wiarygodnie wyglądającą brodę. Choć może to moje złudzenie i to prawdziwy zarost. W końcu Harbour nie jest młodzieniaszkiem. Niestety problemem tu jest fabuła. Nie ma budowania postaci a zwłaszcza czarnego charakteru. Wszystko zostaję podane skrótowo. Nie zliczę ilości ziewnięć na seansie. Czułem jakby film trwał trzy godziny. To się tak ciągnęło a na końcu niby poznajemy odpowiedzi ale są one tak do bólu przewidywalne, że nie chcę mi się już wracać do tego filmu. Powiem o plusach: solidna rola dziewczyny grającej córkę Stathama. Osobiście wolę go w konwencji komediowej a nie grającego jedną miną bez jakichkolwiek emocji. Nie od dziś wiadomo, że nie prezentuję on poziomu aktorskiego De Niro. W domu można obejrzeć ale nie polecam iść do kina.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz