September 5
Nasi bohaterowie są blisko tak wielkiego zdarzenia ale góra naciska ich by to zostawili ludziom zajmującym się tym. Oni ambitnie podejmują rękawice i na każdym kroku improwizują i robią coś pod napięcie czując jednocześnie ogromną presję. Zdają sobie sprawę, że każde źle wypowiedziane słowo może wytworzyć zamieszanie medialne. Objawia się to w scenie, gdy otrzymują pewną informację od jednego źródła i jeden z nich opierając się na niesprawdzonej rzeczy postanawia samodzielnie puścić to info używając sformułowania "doszły nas słuchy". To bardzo rozsądne, bo nikt ci nie zarzuci kłamstwa, bo ty tylko dywagujesz i podajesz informacji jako niezaprzeczalnego faktu.
Właśnie z punktu redakcji obserwujemy całą akcję zdarzeń. To ciekawy zabieg ale z drugiej strony trochę zabijający napięcie, bo na końcu, gdy okazuję się, że są ofiary to jakoś to nie wybrzmiewa i nie powoduję by widzowi było smutno. To bardziej taka emocja, że nam przykro, bo śmierć jest czymś przykrym, ale my nie mamy żadnego emocjonalnego związku z ofiarami, bo choćby jednej nie poznaliśmy. Trudno jest mi aktorsko kogoś wyróżnić, bo tu nie ma głównego bohatera. My podążamy za trójką postaci w redakcji. Mamy też redaktorkę lokalną, która pełni rolę tłumaczki. Cała historia z jej perspektywy byłaby na pewno znacznie ciekawsza, bo ten film mimo, że trwa ledwie półtorej godziny to straszliwie się dłuży. Mało tu jest napięcia. Projekt otrzymał nawet jedną nominację Oscarową. Mianowicie za scenariusz oryginalny. Myślę, że to jest do wybronienia, choć raczej nagrody nie dostanie. Nie sądzę by film ściągnął do kina tłumy ale jak trafi do streamingu to można obejrzeć.
Ocena: 6/10

.jpg)



Komentarze
Prześlij komentarz