Naznaczeni

 



  Mocne premiery otrzymaliśmy od piątku i nieco w cieniu tych hiciorów dostaliśmy na Walentynki film "Naznaczony". Ten projekt wygląda jakby ktoś obejrzał "After" i Netflixowe seriale dla młodzieży i postanowił zrobić coś lepszego. Od razu zaznaczam, że jest to lepsze od wyżej wymienionych tworów. Głównie dlatego, bo trwa ledwie 90 minut i nie ma sztucznego przeciągania wątków. Tutaj jednak otrzymujemy jeden i wokół niego się kręcimy. W zasadzie mamy też drugi, ale o tym później. Skupiamy się na parze, która zna się od maleńkości i do tej pory są jedynie znajomymi czy wręcz przyjaciółmi. 




Na początek dostajemy taką scenę, jak kobieta zaciąga do łóżka naszego głównego bohatera, po czym rano przychodzi właśnie ta przyjaciółka a on traktuję ją jak starszego brata (albo raczej młodszego). Potem się okazuję się, że dziewczyna jest w nim zakochana niemal od zawsze. Dodatkowo ma współlokatorkę, z której udziałem sceny są najlepsze w całym filmie. Tutaj możemy poczuć się dumni, bo w roli doradczyni mamy dziewczynę z polskimi korzeniami czyli Elli Balińską. Spojrzałem na nazwisko i od razu sobie sprawdziłem. Okazuję się, ze jej ojciec jest Polakiem. To generalnie jest bardzo przyjazny naszemu krajowi projekt, bo na drugim planie mamy Matthew Noszke, który również ma nasze korzenie. Abstrahując od anegdotek. W roli głównej mamy gościa, którego zapewne kojarzycie z Netflixowego serialu "Outer Banks". To taki serial, który powoli zmierza w stronę "Riverdale". On tu gra taki odpowiednik Hardina z "After". Obaj mogą uchodzić za przystojnych buntowników z tatuażami, no ale aktorsko jest tu zdecydowanie lepiej. Chłopaka naznaczyła tragedia z przeszłości i tragiczna śmierć jego brata bliźniaka. To jednak nie tłumaczy bycia infantylnym na każdym kroku. Niewiele lepsza jest dziewczyna. Ona namawiana jest do związku z chłopakiem, który ma bogatych rodziców. Klasyczny dylemat: bieda czy bogactwo. Oczywiście miłość stoi za tym pierwszym. 




Końcówka ma nam uświadomić, że chłopak dojrzał ale ja osobiście w to nie wierzę. Za każdym razem, gdy jest w dołku, to musi mieć kogoś kto mu powie co ma robić dalej. On zawsze to robi. Jego klientka w klubie tatuażu radzi mu by powalczył o dziewczynę a on rzekomo taki buntownik słucha się jak posłuszne dziecko. Wielkim plusem tego filmu jest to, że powstała seria "After". Na jej tle ten film wygląda na oglądalny, ale czy warto iść do kina? Nie sądzę... 


Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty