100 dni do matury





 Swego czasu w polskim kinie była moda na kopiowanie kultowych gangsterskich Bogów kina. Wszyscy chcieli zrobić drugie "Pulp Fiction" albo nawiązywać do filmów Scorsese czy Guy'a Ritchie. W taki sposób powstały "Chłopaki nie płaczą" czy "E=mc2". Z czasem uświadomiono sobie, że jedyna droga to pójście w pastisz. Nie bez przyczyny o tym wspominam, bo film, który dziś omawiam w dużej mierze właśnie tym jest.  Początkowo myślałem, że twórcy chcą to zrobić na serio ale, gdy zobaczyłem liczne wpadki naszych "gangusów" to już wiedziałem o co tu biega. Tymi gangsterami są maturzyści, którzy za sprawą przekrętu z pomocą doświadczonego złodzieja postanawiają zmanipulować wyniki matur. 





My podążamy za "Kapslem", który jest dużym dzieciakiem i nie chcę rozstać się ze swoją bandą. Oni snują plany na przyszłość, natomiast on myśli tu i teraz. To ciekawy wątek, ale tutaj nie dostaniecie odpowiedzi co powinniście robić w przyszłości. Tym doświadczonym gangusem jest odnaleziony po latach dziadek głównego bohatera. W tej roli Jacek Koman. Widać, że bawi się swoją rolą niesamowicie. Generalnie aktorsko naprawdę nie wygląda to źle, choć z całą pewnością grają tu jacyś nieznani mi influencerzy. Nie znam ich, więc mogłem bez uprzedzeń ich oceniać. Większość z nich robi tu za błaznów. Komediowo ten film faluję. Miewa momenty turbo absurdalne. 






Choćby mamy tu postać minister edukacji narodowej. W rzeczywistym świecie jest nią Barbara Nowacka a tu Barbara Bogacka. W roli wiceminister mamy dawno nie widzianą Małgorzatę Foremniak. Ona gra tu czarny charakter. Wątek z nią rozwija się na końcu ale jest raczej takim chytrym sposobem na puente. Tak by wszyscy wyszli na sprawie dobrze. Ludzie lubią szufladkować świat na dobro i zło. W tym kierunku właśnie poszli. Doceniam ich za odwagę i próbę zrobienia czegoś nowego. Nie wiem na ile był to skok na kasę, ale patrzą na filmografię reżysera Mikołaja Piszczana to wątpię. Momentami bawiłem się dobrze...





Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty