"Tęsknię za tobą" (Missing you) Netflix

 



  Wraz z nowym rokiem pojawiła się gorąca propozycja serialowa. Kolejna odsłona Harlana Cobena i jego kryminalnych historii. Mamy tutaj sporo znaków zapytania, ale mam wrażenie, że im dłużej akcja trwa tym odpowiedzi coraz mniej mnie interesowały. Podążamy za panią detektyw, która pracuję przy sprawach zaginięć. Niedawno straciła ojca. Został zamordowany. Sprawca znany, bo sam się przyznał ale ona nie miała możliwości porozmawiania z nim. 




Z czasem okazuję się, że te okoliczności jego śmierci nie są tak oczywiste i ktoś maczał palce w tej wersji, która została zaproponowana. Na drugim biegunie mamy wątek miłosny. Nasza śledcza loguję się na portalu randkowym i tam znajduję swojego byłego narzeczonego, który nagle zostawił ją bez słowa i odszedł. Niby nic nadzwyczajnego ale coś w tym podejrzanego jest. Swoją drogą sam się sobie dziwię, że nie wpadłem na to co się naprawdę wydarzyło. To dało się łatwo złożyć do kupy. Być może wynikało to z faktu mojego małego zaangażowania w serial. 





Cała historia zamyka się w pięciu odcinkach i tu nie będę się czepiał, choć nie wiem czy nie lepiej by było jakby to był film. Wszystko ma tu ręce i nogi ale niestety fabularnie (jak zazwyczaj) pojawiają się kłopoty. Kartkowane są tu wszelkie klisze, których doświadczam od 30 lat. Brakuję tu świeżości i efektu WOW. Wszystko jest zrobione poprawnie. To taki seans idealny by obejrzeć w domu przy chipsach, kawie czy czymkolwiek. Mój największy zarzut dotyczy rozwiązania zagadki i będę musiał lekko zaspojlerować. Na końcu wchodzi nam do gry wątek LGBT. Oczywiście to zwykły zbieg okoliczności. Kto by Netflixa podejrzewał o propagandę. Przez cztery odcinki uważałem to za seans rozrywkowo zjadliwy ale ten ostatni odcinek znacznie obniżył moją oceną. Mamy kolejny projekt z tym wątkiem. Już mi się nie chcę denerwować... 






Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty