Śleboda odc.6 FINAŁ (Skyshowtime)

 



 To serial momentów. Początkowy koncept był ciekawy, bo mamy brutalne zbrodnie w górach. Przyczyn należy doszukiwać się w dalekiej przeszłości. Niestety z dużej chmury mały deszcz. Z wyjątkiem odcinka czwartego wieję nudą. Nawet ten dzisiejszy i rozwiązanie zagadki nieszczególnie mnie fascynował a tym bardziej nie było efektu zaskoczenia. Winowajcą okazał się ten, którego można było się spodziewać. 




Najciekawszym wydarzeniem tego odcinka jest ostatnia scena i fleszbek Jana Ślebody z jego wnuczką. Jana Englerta z jego prawdziwą córką. Po tej scenie sobie pomyślałem, że więcej takich powrotów z udziałem zabitego wcale by nie zaszkodził. Zwłaszcza, że w roli Jan Englert, który jest jednym z najlepszych polskich aktorów w historii. Największym wygranym tego serialu jest Maciej Musiał. Pamiętam jak narzekałem po pierwszych odcinkach, że on tu się znajduję, a tymczasem wcale nie irytował i nie przeszkadzał. Oczywiście kilka sekwencji z jego udziałem była zbędna. Choćby ta podbudowa jakim to jest kobieciarzem i łamaczem damskich serc. Co do Marii Dębskiej to okropnie nudna to postać. Nie winiłbym aktorki, bo tak została napisana. 




Najbardziej polubiłam postać Heleny Englert. Żałuję, że tak szybko zniknęła z ekranu i wróciła dopiero w ostatnim odcinku. Myślę, że ten serial to trochę dużo szumu o nic. Oczywiście szacunek, że zadbali o gwarę ale nie wiem czy dobrym pomysłem było zaangażowanie do serialu aż tylu znanych aktorów. Mam tu na myśli drugi plan. Andrzej Chyra, Jan Englert, Tomasz Karolak. Wyskakiwali jak z lodówki. Podążanie za duetem Dębska- Musiał nie należało to najbardziej ekscytujących wydarzeń w moich życiu. To serial do obejrzenia i zapomnienia.


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty