Śleboda odc. 5 (Skyshowtime)
Co tu się wydarzyło!! Odcinek trwał prawie godzinę a mięcha było jak na film trzy godzinny. Było samobójstwo, coming out jednego z górali, bardzo fajna bitka (Musiał dostał po swojej pięknej buźce), szokujące odkrycie Marii Dębskiej a propo przeszłości jej matki. To zdecydowanie najciekawszy odcinek ale czy na pewno to wszystko było potrzebne?
Oglądając ten epizod miałem odczucie jakbym oglądał "Modę na sukces", gdzie każdy z każdym się przespał i nie ma tu absolutnie nikogo nieskazitelnego. Wiem, że to serial oparty na książce ale na miejscu ludzi z Podhala bym się obraził po obejrzeniu go. Oni są tu przedstawiani jako jakieś kanalie i ludzie pozbawieni empatii i każdy z nich ma mroczną tajemnicę. Nawet ten świętoszkowaty policjant, który jest ślepo zakochany w Marii Dębskiej (rozumiem go). Ten odcinek tak namieszał, że jakby te zbrodnie na Ślebodach poszły w zapomnienie.
Sam nie wiem co myśleć o tym serialu. Bardzo faluję. Raz nuda a raz wysyp zdarzeń, ale na pewno nie jest on paździerzem. Nawet ten Maciej Musiał aż tak bardzo nie przeszkadza. Uroczy jest w tym epatowaniu męskością. Maria Dębska natomiast jest tu wiecznie spłakana i chyba dobrze się czuję w tym obliczu. Ciekaw jestem czy w kolejnym odcinku dostaniemy jakąś bombę. Za tydzień się okaże.
Ocena: 7/10

.jpg)



Komentarze
Prześlij komentarz