Flow





   Pamiętam do dziś "Pies i robot". Tamto był film bez ani jednego słowa ale niezwykle obrazoburczo pokazano losy niezwykłej przyjaźni. Tutaj mamy bardzo podobnie. Tylko tym razem na tapecie kotek. On samotnie przechadza się po dżungli. Tam dochodzi do powodzi i on wspólnie z innymi zwierzętami walczy o przetrwanie. Uroczy seans ale jak ktoś słusznie napisał: ten film lepiej obejrzeć w domu a nie na pełnej sali kinowej. Sami wiecie jak ludzie potrafią głośno się zachowywać, a tu potrzebna jest całkowita cisza. 




Mamy komputerowo zrobionego kotka, który czuję się jak dziecko we mgle, zwłaszcza gdy spotka inne zwierzęta i czuję niepewność. Największy strach budzą w nim bociany. Wbrew wszelkim bajką z dzieciństwa wcale pies nie jest jego największym wrogiem. Scena z niedźwiedziem jest cudowna, albo pojedynek bocianów. Czegoś takiego nigdy nie widziałem w kinie. Tutaj musimy użyć własnej wyobraźni i sami sobie dopowiedzieć.




 Wszyscy recenzenci rozpływają się nad tym projektem, ja jednak nie uważam tego filmu za arcydzieło. Znacznie bardziej chwycił mnie "Pies i robot". Może dlatego, że wolę psy i nienawidzę kotów. Jak dla mnie po jakichś 10 minutach powiało nudą i nieszczególnie byłem zaangażowany. Doceniam wartość wizualną i sam pomysł, ale zabrakło mi czegoś ekstra. Być może za dużo tych zwierząt było. Nie porwał mnie ten seans tak jak zapewne wszystkich miłośników kotów.





Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty