Dzień Szakala odc. 9 (Skyshowtime)
No mamy przełom. W końcu dochodzi do szczerej konfrontacji Szakala ze swoją żoną. Ona wymaga od niego wykrzyczenia prawdy. To wiele zmienia, bo kobieta zachowuję się jakby to wyznanie było wystarczające, bo ostrzega go przed działaniami jej znajomego czy brata (cholera wie kim on jest). Za sprawą tego nasz bohater dopuszcza się zbrodni, która pozostawia ślad i korzysta na tym nasza bezpłciowa śledcza.
Okazuję się, że śledztwo w sprawie Szakala zostaję zamknięte i nasza czarnoskóra łowczyni pozostaję sama na placu boju. Cel naszego Szakala zostaję przez współpracowników ostrzeżony by odwołać swoje innowacyjne pomysły. On jednak idzie w zaparte. W jego wątku wydarzyło się coś przełomowego co moim zdaniem trochę zabija dramaturgię. Mam wrażenie, że to serial, gdzie można jeszcze sporo opowiedzieć, ale scenarzyści mają problem z tempem i umiejętnym poprowadzeniem intrygi. Te dziewięć odcinków to za dużo. Można to streścić było w sześciu czy może ośmiu.
Jestem trochę rozdarty emocjonalnie, bo nie wiem czy kibicuję Szakalowi czy nie. To samo myślę o serialu. Dostrzegam w nim sporo atutów, ale mam odczucie zmarnowanego potencjału. Brakuję mi tu większej ilości zbrodni głównego bohatera i mroku, który powinien od niego bić. Jak już wielokrotnie pisałem, mam też problem z tą nudną śledczą. Uważam też, że pomogła by większa rola żony. Jedyna nadzieja w kolejnym odcinku, może on wszystko wyjaśni.
Ocena: 7/10


.jpg)


Komentarze
Prześlij komentarz