Sonic 3: Szybki jak błyskawica
Jak przez mgłę pamiętam poprzednie części ale by obejrzeć sequel nie trzeba znać wcześniejszych dwóch, bo historia jest prosta jak budowa cepa. Właśnie tutaj objawia się mój największy problem z tym filmem. Jesteśmy zasypywani żartami, ale co gorsza żaden z nich nie jest zabawny. Jim Carrey błaznuję jak za dawnych lat ale jest żenujący w tych zachowaniach i co gorsza ociera się o kicz. Cała jego relacja z dziadkiem jest najbardziej krindżowym duetem jaki widziałem od dwóch dekad. Co bardziej niepokojące dzieci się śmiały ale w dużej mierze dlatego, bo ten film jest pod 8 latków i taki też humor tu otrzymujemy. Nawiasem mówiąc rodzice uważajcie, bo ja byłem na seansie z napisami i ze zdziwieniem zobaczyłem na nim 6 czy 7 latków. Nie wiem czy rodzice nie wiedzieli czy świadomie chcieli umęczyć swoje pociechy.
Przed seansem ze zdziwieniem wyczytałem, że w projekcie pojawia się osoba Keanu Reevesa. Od razu rozpoznałem jego charakterystyczną barwę głosu. Nikogo innego nie rozpoznałem ale w tym przypadku byłem stu procentowo pewny. Gra tu Shadowa czyli kopię naszego Sonika ale taką ulepszoną i silniejszą. Tutaj też objawia się jeden z głównych problemów filmu. Mało Sonika w Soniku. Skupiają się na błaznowaniu Jima i jego ekranowego dziadka. To zabija fabułę i jakiekolwiek napięcie.
Ponadto to jest chyba jakaś fobia tych twórców animacji. W "Mufasie" i też tutaj mamy nawiązanie do "Deadpoola" i jego żartów z wytwórni i tegu ile posmarowali za film Hugh Jackmanowi. Tu też mamy puszczenie oczka do widza w podobnej stylistyce. Zazwyczaj nie zwracam na to uwagę ale mogli lepiej popracować nad efektami specjalnymi, bo wyglądają jak z lat 90- tych. Nic dziwnego, skoro cała mamona poszła na gażę dla gwiazd. To taki film zrobiony pod fanów serii. Jeżeli kupujecie taką konwencję to możecie się dobrze bawić.
Ocena: 4/10
.jpg)




Komentarze
Prześlij komentarz