Lisa Frankenstein (Skyshowtime)
Ten projekt trafił do streamingu i ominął kina. Powinienem w tym momencie napisać: szkoda!! To żart, rozumiem doskonale te decyzję, choć doceniam twórców za próbę zrobienia czegoś innowacyjnego. Kojarzycie takich typów, którzy na siłę chcą być zabawni a ich żarty nie bawią nawet ich samych. To ten przypadek.
Film żywcem przypomina wizualnie dzieła Tima Burtona. Najbliżej mu do "Mrocznych cieni" z Johnnym Deppem. Tutaj tym tajemniczym dziwakiem jest Cole Sprouse czyli brat "bardziej znanego" brata. Tego od uniwersum "After". Oni mi się mylą, ale wiem, że Dylan zagrał w tym absurdalnym filmie sensacyjnym, który był mieszanką "Szklanej pułapki" i "Johna Wicka". To była taka żenada, że nie mogłem o niej zapomnieć. Tutaj skupiamy się na aspołecznej i mocno odklejonej dziewczynie, która spotyka gościa, który wygląda jak jakiś zombie a nasza bohaterka z jednej strony się go boi ale z drugiej ją fascynuję. Takie mroczne Love Story Widać w tym projekcie dużą miłość do działalności Burtona.
W roli dziewczyny mamy Kathryn Newton. Ona naprawdę ma niezwykle bogatą filmografię. Zagrała w niedawnej "Abigail", produkcji Marvelowskiej, "Lady Bird" czy u boku Nicole Kidman w "Wielkich kłamstewkach". Także nie ona jest tu największym problem. Nawet ten Cole, który nie wypowiada żadnego słowa jest bardzo dobry. To miała być czarna komedia w mrocznej stylistyce a la Tim Burton. Nie zaśmiałem się ani razu, ale nie czuję się zgorszony tym seansem. Bardziej rozczarowany, bo tu były wszelkie narzędzia by stworzyć coś mocno zjadliwego a wyszedł odgrzewany kotlet lekko doprawiony.
Ocena: 4/10





Komentarze
Prześlij komentarz