Kraven Łowca

 



  Mocno się oberwało temu filmowi. Ja nie jestem targetem tego typu kina, tak więc nie nastawiałem się na nic. Poprzeczka oczekiwań była na totalnym dnie. Ja będę dziś mocno kontrowersyjny. Uważam, że to nie jest tak zły film jak się o nim piszę. Ludzie, którzy krytykują w większości przypadków są fanami komiksowego kina. Ja nigdy nie uważałem go za szczególnie wybitne. Także nigdy nie ekscytował mnie kolejny sequel "Avengers".




Podobała mi się scena walki naszego Łowcy z tygrysem. Było to nawet zabawne. Ponadto wątek trudnej relacji ojca z synami również miał potencjał. Russel Crowe gra tu rodzica, który jest prawdziwym tyranem. Nie dość, że gangsterem rosyjskim to jeszcze niezwykle brutalnym wobec synów. Pragnie by obaj byli prawdziwymi mężczyznami. To niby nic złego ale w tym przypadku to przegięcie było.  Nasz Kraven staję się superbohaterem za sprawą pogryzienia przez lwa i wypicia tajemniczego eliksiru, który go ożywia. W roli głównej Aaron Taylor Johnson. Chłop nadaję się do tej roli. Podejrzewam, że kobiety pójdą na ten seans tylko dla niego. Wizualnie pasuję, aktorsko jest przeciętnie. Warto pamiętać, że jest jednym z faworytów na zostanie nowym Jamesem Bondem. Moim zdaniem to warta rozważenia opcja. 




Powiedziałem trochę o plusach, teraz będę grillował. Po pierwsze fabularnie to totalny chaos i do tego śmiertelnie nudny już od początku. Potem zrobiło się ciekawiej, gdy okazało się, że nasz Kraven ma wokół siebie trzy czarne charaktery. Ten trzeci jest mu znany ale ci dwaj pierwsi to totalne randomy. W zasadzie ten pierwszy pojawił się epizodycznie w jego życiu ale ledwo go pewnie pamiętał. Po drugie: jest zdecydowanie za długo i z całą pewnością patrzylibyście w telefon albo zasnęli. Końcówka sugeruję, że możemy się doczekać sequela, ale patrząc na otoczkę wokół tego projektu to powątpiewam. 





Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty