10 Najlepszych seriali 2024 roku

 10. "Fallout" (Amazon)





Pamiętam z dzieciństwa "Fallout" ale osobiście nie byłem fanem i nie za bardzo pamiętałem o czym to było, także byłem jak laicy, którzy się za to zabrali. Zaskoczony byłem, bo już po pierwszym odcinku zobaczyłem, że to projekt warty oglądania dalszego. Sporo barwnych i interesujących postaci. Może trochę za dużo chaosu ale może na tym właśnie miała polegać siła tego serialu. Dla fanów gry pozycja obowiązkowa. 



9. "Douglas is Cancelled" (Skyshowtime)





Musiał na tej liście znaleźć się serial, którego nie możecie znać. Za tym tajemniczym tytułem kryję się bardzo dobra satyra z poprawności politycznej i wszelkich szaleństw lewicowych kręgów. Znakomita rola Karen Gillan. Nie ma tu wielu odcinków, ale każda scena przemyślana i pod płaszczykiem poważnego tematu jest sporo humoru. Mężczyzna oskarżony o opowiedzenie seksistowskiego żartu staję się obiektem linczu z każdej strony. Brzmi interesująco, prawda?



8. "Reniferek" (Netflix)






Wielki hit Netflixa. Na każdym kroku pochwały, ja osobiście nie podzielałem aż takiego zachwytu, bo uważam serial za nierówny i zdecydowanie za długi by historia wybrzmiała odpowiednio. Ponadto twórca balansuję tu na granicy dobrego smaku. Niby to dziś jest sexy ale jak tak lekko podchodzimy do tematów krzywdy ludzkiej, to zawsze wiążę ze sobą zagrożenie. Mamy tu bohatera, który jest prześladowany przez pewną kobietę, ale jest tak mało asertywny, że gubi się w tej znajomości. Okazuję się jeszcze, że był ofiarą gwałtu przez swojego "przyjaciela". Bardzo niekomfortowy seans.




7. "The Boys" sezon 4 (Amazon)






Kocham ten serial nad życie, ale muszę być uczciwy. To nie był najlepszy sezon. Trzyma nadal wysoki poziom ale brakuję mu do wybitności sporo. To jest zawsze dyskusyjne, który sezon uznajemy za najlepszy. Moim ulubionym jest trzeci. Za sprawą niesamowicie charyzmatycznych i barwnych postaci ogląda się tą satyrę kina superbohaterskiego bardzo dobrze i chciałoby się to móc oglądać bez końcu. Ostry język, brak hamulców na każdym kroku. Nic tylko oczekiwać kolejnego sezonu. 



6. "Tulsa King" sezon 2 (Skyshowtime)




Pierwszy sezon mi się podobał ale bez jakiegoś wielkiego entuzjazmu. Natomiast drugi to prawdziwa torpeda. Każdy odcinek epatował w ciekawostki z życia postaci Sylvestra Stallone. On w tej roli jest zachwycający. To taka kreacja na miarę Jamesa Gandolfini z "Rodziny Soprano". Sam serial to może nie ta sama półka, ale jest to projekt niezwykle udany. Na pewno jest mniej mroczny i bardziej optymistyczny. Z wielką przyjemnością obejrzę trzeci sezon, bo tu jest potencjał na nawet dziesięć.


5. "Kulawe konie" sezon 4 (Apple TV+)





Gay Oldman jest absolutnie fantastyczny. Ma sobą wiele fenomenalnych kreacji ale ta to prawdziwy sztos i serial, który pozostaję anonimowy, bo ludzie oglądają tylko Netflixa albo Max. Kolejny serial na tej liście, który obśmiewa sztuczną i kiczowatą powagę. Czyżby to był jakiś kierunek w serialach? Tutaj Oldman prowadzi grupę sierot, które bawią się w tajne służby. Te groźne rzeczy dzieją się na poważnie, ale oni tak niezdarnie działają, że trudno nie złapać się za głowę. Sama postać Oldmana jest daleka od świętości. To najgorsza kanalia z najgorszych. Dlatego też aktor wypada tak znakomicie. Po raz kolejny polecam.


4. "Dzień Szakala" (Skyshowtime)





Tutaj mamy największą kontrowersję. Serial, który jest w toku, bo nie dostaliśmy wszystkich odcinków. Ja jednak po ostatnim epizodzie uświadomiłem sobie, że tego projektu nie może zabraknąć na tej liście. Ten serial to odpowiedź na film sprzed lat, gdzie Bruce Willis wcielił się w rolę nieuchwytnego i bezbłędnego zabójcy na zlecenie. Na szczęście twórcy nie chcieli kopiować tamtego filmu tylko stworzyli coś innego i w mojej opinii zrobili to dobrze. Może mam trochę problem z doborem głównego aktora. Eddie Redmayne moim zdaniem jest zbyt oczywistym wyborem, on charakteryzuję się w rolach dziwaków i outsajderów. To nie zmienia faktu, że gra bezbłędnie. Ciekaw jestem jak skończy się pierwszy sezon i może za rok ponownie trafi na te listę. 



3. "Shogun" (Disney+)

 



To jest bardzo nietypowa sytuacja. Ja bardzo doceniam ten serial. Cudownie wygląda, zagrany wzorowo i niezwykle wiarygodnie ALE... Jestem świadom tych atutów ale nie porwał mnie fabularnie tak jak pewnie powinien. Zapewne wynika to z faktu, że oglądałem tydzień po tygodniu a nie połknąłem naraz. W serialu ścierają się dwie kultury. Jedni są w stanie zaakceptować  i dostosować do tej obowiązującej a inni się buntują. Skąd my to znamy? Jestem przekonany, że gdyby fabularnie było tu ciekawiej to miejsce w rankingu byłoby wyżej, no ale jest jak jest.



2. "Pingwin" (MAX)




Dla niektórych może się wydawać to zaskoczeniem, bo ja przy okazji ostatnich odcinków mocno psioczyłem na to co się działo, ale całościowo jestem zachwycony tym projektem. Z konwencji komiksowej zrobić tak kompletne dzieło. Colin Farrell czaruję w każdej sekwencji. Mroczny klimat, praktyczne same czarne charaktery i do tego cudowna postać Sofii Falcone. Odcinek z jej retrospekcją to moja ulubiona godzina w tym roku przed małym ekranem. Żałuję, że nie mogłem obejrzeć serialu od razu a tak musiałem wyczekiwać tydzień po tygodniu. Ostatni odcinek również zasługuję za wyróżnienie. Cudownie mroczny serial.



1. "Uznany za niewinnego" (Apple TV+)





Konkurencja była ogromna ale nie miałem wątpliwości, kto zajmie to zaszczytne miejsce. Jake Gyllenhall jako prawnik oskarżony o morderstwo swojej wspólniczki a jednocześnie kochanki. Wydawałoby się, że sztampowe to wszystko ale to jak nam twórcy tu mieszają w głowie i jak bardzo zagadkowa jest tożsamość mordercy jest niesamowite. Ja przed ostatnim odcinkiem nadal się głowiłem co się naprawdę wydarzyło. Moja teoria była bliska spełnienia. Uważam, że zdecydowanie za mało się mówi o tym projekcie. Bardzo dobry jest też drugi plan. Każdy wątek jest potrzebny. Po ostatnim odcinku nadal można sobie spekulować o tym czy czasem ktoś nas tu nie wyprowadził w polę. Polecam każdemu obejrzeć.


Komentarze

Popularne posty