Vaiana 2
Przed seansem sequela obejrzałem sobie jedynkę. Muszę przyznać, że to produkcja zacna. Taka pośrodku dzieł Pixara i tej dolnej półki a la pierwsze "Minionki". Zgadnijcie co twórcy po ośmiu latach zrobili? Olali jakość fabuły, postawili na sprawdzone karty tylko z pięciokrotną siłą. Moim zdaniem najmocniejszym punktem jedynki była relacja Vaiany z półbogiem Maui. Oboje byli na tyle wyraziście, że znakomicie się uzupełniali. Niestety w dwójce oni spotykają się bardzo późno.
W jedynce ta dwójka podróżowała po morzach, w dwójce natomiast Vaiana bierze trójkę swoich krajan z wyspy. Niewiele o nich wiemy, jedyną rolą jaką pełnią to błaznowanie. Tytułowa bohaterka szlaja się po wyspie bez celu, po czym nagle odnajduję znak sugerujący, że inne ludy istnieją ale trzeba się namęczyć by je odnaleźć. Ona wypływa wraz z wspomnianym trójką. W między czasie widzimy naszego drugiego bohatera, który jest więziony przez królową nietoperzy. Początkowo może się wydawać, że to ona będzie tym głównym złolem a tymczasem dość szybko znika. Szkoda, bo to postać z olbrzymim potencjałem. Czarny charakter jest tu dość bierny, trochę jak Sauron w trylogii "Władca Pierścieni". On jedynie wydaję polecenia ale jakby fizycznie był nie do ruszenia.
Większość filmu to dość infantylne żarty przeplatane z tymi udanymi. Powiedziałbym, że dwójka jest na poziomie jedynki. Zastanawiam się tylko czy Disney połasi się na zrobienie trójki? Moim zdaniem jeżeli to zrobi to musi w końcu coś innowacyjnego wymyślić a nie robić trzeci raz ten sam film. Zapewne rodzice z dziećmi pójdą, albo fani jedynki. Ci drudzy zapewne już się trochę zestarzali ale sentyment z przeszłości zawsze siedzi w człowieku. Osobiście momentami się straszliwie nudziłem ale nie jest to najgorsza bajka roku.
Ocena: 6/10
.jpg)




Komentarze
Prześlij komentarz