Tulsa King sezon 2 (Skyshowtime)
Dziś pojawił się ostatni odcinek sezonu drugiego. Bardzo ono przypomina te z pierwszego. Mianowicie stara klisza. Naszemu bohaterowi wszystko wychodzi i na końcu następuję mocny zwrot akcji, który ma nas wbić w fotel. Osobiście w połowie odcinka przeczuwałem coś takiego. Im dłużej sobie myślę o tym sezonie to odczuwam niedosyt.
Z jednej strony bardzo dobrze ogląda się przestępczą działalność Dwight'a (Sylvester Stallone) ale z drugiej jakoś brakuję napięcia. Ani przez moment nie było obawy o dalsze losy bohatera. Zawsze spadał na cztery łapy i jakoś za łatwo przyszło mu wykiwanie konkurencji. Mieliśmy tu miejscowego bossa, który był właścicielem stadniny koni, którą zajmowała się nowa laska Sylvestra. Z drugiej strony pojawił się Azjata i jeszcze jeden typ. Takie ich wojenki na prowincji. Największego oczywiście ma Sylvester i on musi okazać się zwycięzcą.
Mam też problem z brakiem odwagi scenarzystów. Przy okazji jednego odcinka dochodzi do wybuchu samochodu, gdzie przebywa ojciec pomocnika naszego głównego bohatera. Zamiast go uśmiercić, to oni dali mu przeżyć. Bardzo bezpieczna fabuła. Zero śmierci ważnych postaci. Nasza agentka federalna zupełnie została skreślona. Domyślam się, że pewnie powróci w trzecim sezonie ale szkoda, że jej wątek tu pominięto.
Patrząc na relację Dwighta z jego szoferem, może się komuś skojarzyć niedawny "Pingwin". Różnica jednak jest taka, że Sylvester nie jest tak zły do szpiku kości i nie ma tak skomplikowanego dzieciństwa i nie jest tak toksyczny. Ma klasę, czego nie można powiedzieć o postaci Colina Farrela. Oczywiście Stallone swoją charyzmą i wyrazistością ciągnie cały serial i kradnie dla siebie. Po dwóch sezonach jestem na TAK i chciałbym zobaczyć trzeci.
Ocena: 7/10
.webp)





Komentarze
Prześlij komentarz