Tajny informator (Netflix)




 To jeden z tych seriali, który obejrzałem, bo akurat miałem czas i gdzieś w tle mógł sobie lecieć. Oczywiście, gdyby okazał się jakiś mega wybitny to oglądałbym z większą uwagą. Mamy tutaj "zbrodnie" w domu spokojnej starości. Biuro detektywistyczne dostaję zlecenia od syna okradzionej z naszyjnika  mieszkanki 




Poszukują chętnego staruszka by pod przykrywką rozwiązał sprawę. Trafia tam emerytowany profesor, który rok temu stracił żonę i totalnie utracił sens dalszego życia. Także historia idealnie się skleja. Widzieliście już taki serial lub film miliard razy. Na plus to główny bohater. Można go polubić i  wspierać w działaniach. Oczywiście pomysł sam w sobie wygląda mega absurdalnie, bo mężczyzna nie ma żadnego doświadczenia. Kilka żartów się udało, ale nie jest to kupa śmiechu. W opisie do serialu jest informacja o rzekomych brudach w placówce. Wielkie mi rzeczy. Oczywiście bywają różne kontrowersyjne wydarzenia ale nie powiedziałbym, że śledztwo naszego profesora doprowadziło do jakiejś demaskacji wielkiego spisku. 




Mamy też wątek córki profesora ale z nią pojawiają się jedynie zdarzenia humorystyczne, które bywają mniej lub bardziej udane. Rozwiązanie zagadki nie wzbudziło we mnie zbyt wielu emocji. Powiedziałem sobie: OK. W końcu zaraz się skończy. Można się na tym dobrze bawić ale to nie jest rzecz, która zostanie z wami na zbyt długo.


Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty