Rozgrzeszenie
Liam Neeson w obsadzie. Zgadnijcie co sobie pomyślałem? Będzie rzeźnia a la John Wick i kto wygra? Nasz szlachetny Liam. Poszedłem totalnie w ciemno i nie miałem pojęcia co mnie czeka. Spodziewałem się raczej kina stricte rozrywkowego. Tymczasem dostajemy dramat. Liam gra tu byłego boksera i gangstera. Gościa, który załatwi wszystko i zawsze wzorowo. Niestety już wiekowy i zaczyna tracić pamięć i się totalnie sypać.
W dużej mierze właśnie o tym procesie upadku umysłowego jest ten film. Nasz bohater póki jeszcze cokolwiek pamięta postanawia odezwać się do swoich dzieci. Do tego nawiązuję kontakt z wnukiem. Nie jest to proste, bo mężczyzna dużo krzywdy wyrządził swojej córce, porzucając ją. One teraz ledwo wiążę koniec z końcem ale jest silna i niezależna (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). W tle pojawiają się klimaty gangsterskie ale raczej są one na drugim planie. Zwłaszcza szefa naszego bohatera i jeszcze prostytutki, której nie zna, no ale Św. Liam musi komuś pomóc bezinteresownie.
Jestem bardzo zaskoczony tym seansem, bo spodziewałem się zupełnie czegoś innego i nie potrafię stwierdzić jednoznacznie czy mi się podobało. Z jednej strony widać tu próbę odejścia od Liamowskiej konwencji ale z drugiej wypada to jakoś mało przekonująco, choć Neeson gra bardzo dobrze i moim zdaniem to jedna z jego najlepszych ról w karierze. Taka, w której miał naprawdę co grać. Jeżeli lubicie filmy z jego udziałem, to możecie być rozczarowani tym seansem, bo to jest jak wspomniałem powyżej inny projekt niż się spodziewacie. Jeżeli jesteście na to gotowi to możecie się dobrze bawić.
Ocena: 6,5/10





Komentarze
Prześlij komentarz