Paddington w Peru
Pamiętam, że widziałem poprzednie filmy z tego uniwersum i raczej byłem na TAK. Teraz wchodzi kolejny, który skupia się na korzeniach naszego uroczego i zabawnego miśka. Poznajemy jego pochodzenie a w tym celu udajemy się z bohaterami do Ameryki Południowej. Paddington otrzymuję list z Peru, gdzie przebywa jego ciocia Lucy i właśnie okoliczności jej zaginięcia pozostają nieznane.
Ośrodek, w którym była Lucy prowadzą siostry zakonne a przewodzi mu Olivia Colman. Ona w każdym filmie jest zachwycająca i przyćmiewa wszystkich. Tutaj mamy też Antonio Banderasa, który początkowo ma być przewodnikiem naszej rodzinki ale jego postać mocno balansuję na granicy dobra i zła, co było do przewidzenia. Wątpliwości można było też mieć do siostry zakonnej. Nie jest to film zabawny albo szczególnie złożony fabularnie ale ogląda się go dobrze, bo mimo, że można było przypuszczać kto okaże się największym zbrodniarzem to historia się klei.
Trochę żałuję, że obejrzałem wersję z dubbingiem, bo w niej Banderas wypada karykaturalnie i za bardzo jest ekspresyjny. Chciałbym też zobaczyć oryginalny głos Olivii Colman, bo tu też było za dużo sugestii i ekspresji głosowej. Brzmiało to trochę jakby to była bajka dla 5 latków. Wydaję mi się, że siłą poprzednich części w dużej mierze było poszerzenie grupy docelowej. Tutaj jakby chciano całościowo dotrzeć do najmłodszego odbiorcy i na tym film cierpi. Uważam, że dla rodziców z dziećmi jest to seans idealny ale starsi mogą narzekać na humor i przesłanie.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz