Outer Banks sezon 4 (Netflix)

 



  Pamiętam, że byłem zaskoczony dlaczego Netflix początkowo udostępnił ledwie połowę sezonu "Outer Banks". Po obejrzeniu drugiej części już rozumiem ten zabieg. Zapewne zdali sobie sprawę, że te początkowe odcinki są śmiertelnie nudne tak więc nie chcieli ludzi zmęczyć by się poddali a tak nawet tacy jak ja obejrzeli cały sezon. Muszę przyznać, że ta końcówka to było to za co polubiłem ten serial. Dużo się dzieję, mamy podział na dobro i zło. Czarny charakter jest tak bezwzględny, że to dodało ognia. 




Do tego uśmiercenie ważnej postaci na koniec. Moim zdaniem wybór padł na kogoś kto swoim postępowaniem w jakimś sensie zasłużył na pożegnanie. Ja tęsknił nie będę, choć zapewne wiele osób może. Dochodzi jeszcze wątek związany z Sarą i Johnem B. Nie mogę zdradzać, bo pewnie wielu z was obejrzy. Do tego JJ przechodzi w tym sezonie prawdziwą huśtawkę nastrojów. W dużej mierze właśnie o nim on jest. Bardzo dużo go jest. Na drugim planie jest jego czarnoskóra ukochana. Najlepiej serial się ogląda, gdy mamy do czynienia z pościgami i wodnymi przygodami, albo gdy bawimy się w poszukiwanie skarbów.




 Nasi bohaterowie niby są dobrzy ale z drugiej działają niezgodnie z prawem. Miałem obawy przed tą drugą częścią, bo bałem się, że pójdą drogą "Rivardale", gdzie próbowano z Archiego zrobić superbohatera a w przypadku "Outer Banks" z Johna B. Na szczęście on zszedł na drugi plan i skupiono się na innych wątkach. Czytałem, ze został jeszcze tylko jeden sezon. Myślę, że powinien zostać skrócony do maksymalnie sześciu epizodów. Ciekaw jestem jak domkną tą historię, bo w tym sezonie próbowany wyjść poza sztampę. Wyszło średnio ale w końcu dało się to oglądać.





Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty