Gladiator II
Myślę, że każdy widział pierwszego "Gladiatora" z Russelem Crowe. Dawno go nie widziałem ale z tego co pamiętam to mi się podobał. To były dobre czasy Ridley'a Scott. Wtedy robił filmy, które przebijały się do wyobraźni widza. Teraz po niedawnej kompromitacji za sprawą tego nieszczęsnego "Napoleona" powraca do franczyzy, które przyniosła mu niebotyczny sukces. Nie oczekiwałem cudów i jestem pozytywnie zaskoczony, bo to produkcja oglądalna. Zrobiona pod popcornowego widza. Historia ciągnie się płynnie i momentami ciekawie. Problemów jednak nie brakuję.
Akcja filmu skupia się wokół wojownika, któremu Pedro Pascal i jego ludzie odstrzelili żonę. On zesłany zostaje do niewoli, ale udaję mu się przekonać Denzela Washingtona do siebie za sprawą umiejętności walki. Dzięki temu staję się gladiatorem i walczy na arenie. Jednocześnie mamy walkę o tron. Denzel cwaniakuje by wygryźć braci bliźniaków, którzy rządzą królestwem. Oni są błaznami. Wyglądają jak wampiry ze "Zmierzchu". Jednocześnie mogą budzić grozę ale bardziej politowanie jak infantylni są. Mamy tu sporo gwiazd. Najlepszy wydaje mi się główny bohater czy Paul Mescal. Denzel Washington gra świetnie ale to nic zaskakującego. Natomiast Pedro Pascal jest Pedro Pascalem. Nie widziałem tam jego postaci. Najbardziej parodyjnie wyglądają sceny jak Paul Mescal walczy na arenie z komputerowymi zwierzętami. Mogli wyciąć lepiej te sceny.
Jestem przekonany, że film przyciągnie do kin tłumy i to bardzo dobrze. Kina potrzebują takich wydarzeń. Seans trwa ponad dwie godziny ale ja tego nie odczułem, bo ta historia toczy się sprawnie i ma bardzo dobre momenty ale widać, że wersja reżyserska musiałaby potrwać grubo ponad 4 godziny. Czuję niedosyt, bo wolałbym by z tej historii powstał serial i wtedy znacznie lepiej by mi się to oglądało. Jak na Ridleya Scotta zaskakująco dobry film.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz