Anora

 




  Sean Baker kojarzy mi się z niedocenionym "Florida Project"(2017). Teraz nieoczekiwanie i nie niezauważenie pojawił się jego nowy film. Co ciekawe w roli głównej występuję Mikey Madison. Młoda aktorka, która grała u Tarantino i w "Krzyku". W obu przypadkach grała hipiskę, która okazała się niezłą świruską. Trzeba dziewczynie oddać, że ma charakterek i jest stworzona do takich ról. Tutaj gra striptizerkę, która poznaje syna rosyjskiego oligarchy. Dziewczyna w życiu prywatnym nie ma za dobrze. Mieszka z matką, która zajmuję się jedynie swoim nowym facetem. 




Ten syn to taki typowy imprezowicz, który praktycznie nigdy nie jest trzeźwy i trudno z nim porozmawiać poważnie i szczerze. On wszystko obraca w żart. On jej płaci by z nim przebywała. Mają taką umowę na tydzień. Potem w trakcie pobytu w Las Vegas dochodzi do szybkiego ślubu. O tej sytuacji dowiaduję się jego rodzina i w tym momencie film nabiera życia i rumieńców. Do tej pory mieliśmy jedynie ujęcia z imprez i krótkich rozmów tej dwójki. Pojawia się trójki ludzi Zacharova, która nadała serca temu projektowi. Scena w domu to prawdziwy miód i diamenty. Nie mogłem się przestać śmiać, bo na poziomie komediowo tutaj wszystko działa. Duża zasługa w tym Mikey Madison. Ona tu zaczyna pokazywać charakter, do tego te dwa goryle. W tym jeden, który jest zaprzeczeniem gościa na jego stanowisku pracy. On zaczyna być miły dla Anory mimo, że ona cały czas na niego krzyczy. 





Najlepsze sceny filmu to jazda po mieście trójki ludzi ojca naszego młodego hulaki i dziewczyny. Chciałbym zobaczyć film pełnometrażowy, gdy na ekranie przebywa tylko cała ta czwórka. Zastanawiałem się czy ten chłopak rzeczywiście zakochał się w głównej bohaterce? Ona ewidentnie coś poczuła i próbowała jakoś uratować sytuację. Na końcu dokonuję się zaskakujący zwrot zdarzeń. Poniekąd pokazujący wyjątkowość tego projektu. Udowadniający, że mamy do czynienia z pastiszem, który był reklamowany jako komedia romantyczna. Moim zdaniem może nią być ale zrobiony w sposób ekscytujący. Mam trochę problem z ostatnią sceną. Z jednej strony jest mocna i dosadna ale nie miała za dużej podbudowy, bo przez większą część czasu filmy mamy komedię. Nie zmienia to faktu, że jestem zachwycony po tym seansie i polecam każdemu wizytę w kinie. Bawiłem się świetnie.






Ocena: 9/10

Komentarze

Popularne posty