Venom 3: Ostatni taniec
Pamiętam dwie poprzednie części i obie mnie nie powaliły. Sequel uważam, że był lepszy od pierwszego filmu ale też bym nie nazwał go dobrym. Nie miałem, więc żadnej napinki przed tym seansem. Powiem może o plusach najpierw. Do głowy przychodzą mi dwa: Tom Hardy, a drugi to każda scena z udziałem rodzinki przypominającej jakichś hipisów, którzy mocno byli dziwni, ale każdy z jej członków był na swój sposób interesujący, gdyby to był film o nich to byłoby znacznie ciekawiej. Natomiast Hardy po raz kolejny walczy z tekstem za sprawą swoich komediowych talentów. Na całe szczęście to ostatni taniec tej serii.
Film skupia się na kosmicznej sile, która wysyła na ziemię swoich zwiadowców, którzy mają odnaleźć KODEKS by antagonista (nie pamiętam imienia) wstąpił z kosmosu i unicestwił świat. Nie trudno się domyślić kto jest tym KODEKSEM. Jednocześnie naszego Venoma próbują schwytać rządowe siły i generalnie wszyscy na niego polują, niczym na Johna Wicka. Kilka scen z udziałem tego duetu było udanych. Choćby te z rodzinką hipisów. Dużo jest tu efektów specjalnych i więksi znawcy ode mnie w tym temacie zapewne będą się zachwycać. Na mnie wrażenia szczególnego nie wywarły. Venom w tym filmie jednoznacznie staję się pozytywnym bohaterem, zwłaszcza w końcówce się to uwydatnia.
Ostatnio jest moda na projekty o antagonistach superbohaterów, był Joker, Pingwin a teraz Venom. Myślę, że to jest ciekawy kierunek, bo mrok kręci ludzi i chyba mają dość świętoszków a la Kapitan Ameryka. Reasumując: film nieśmieszny, usypiający i generalnie chaos na ekranie. Czasem to może stanowić atut ale tutaj zupełnie nic się nie klei. Nie do końca wiadomo czym ten film chcę być. Jakby chciał być wszystkim ale staję się niczym. Chyba już wolę tego nowego Jokera....
Ocena: 4/10





Komentarze
Prześlij komentarz