Przeciąć czas (Netflix)
Mieszanka slashera z podróżą w czasie. Mamy 2024 rok i pewną mieścinę nawiedził seryjny morderca. My podążamy za nastolatką, której siostra została zamordowana dwadzieścia lat temu przez tego samego sprawcę. Za sprawą wehikułu czasu trafia do początku XXI wieku i poznaje swoją siostrę i próbuje zapobiec zbrodni. To dość nietypowy slasher, bo mam wrażenie, że tu zdemaskowanie mordercy i jego motywów jest na drugim planie. Nasza bohaterka bardziej chcę uratować siostrę i oszukać czas niż bawić się w jakiegoś detektywa.
Czym byłby Netflixowy slasher bez wątku LGBT. Musieli tu to wrzucić. Siostra naszej bohaterki okazuję się lesbijką. Film powoli zmierzał do końca a ja zacząłem się zastanawiać kto może za tym wszystkim stać? Pamiętam tylko trójkę bohaterów. Reszta to są postacie dla mnie zupełnie bez znaczenia. Jak twórcy chcą zaimponować widzowi? Oczywiście motywacja mordercy jest mało zaskakująca i dość infantylna. Najbardziej żenuję mnie w tym projekcie jedna rzecz. Ta nasza główna bohaterka na koniec wygłasza do siostry taki monolog, że ona w swoich czasach czuję się outsiderką i nikt się nią nie interesuję i jest nieszczęśliwa. Matko Boska. Dziewczyna wygląda jak młoda Rihanna jest mega seksowna i wcale nie głupia jak na postać z horroru. Ona raczej przypomina jakąś gwiazdę w szkole a nie kogoś kto stoi na uboczu. Naprawdę ktoś uwierzy w te głupoty? Poziom absurdu na niespotykanym poziomie. Nie mogliście wybrać do tej roli jakiejś otyłej brzyduli. No tak, tylko kto chciałby śledzić losy takiej postaci?
Chciałbym być dobrze zrozumiany. To nie jest najgorszy horror jaki w życiu widziałem. Nawet trochę mnie zaskoczyło to kto okazał się mordercą, ale pewnie dlatego, bo nie byłem jakiś emocjonalnie zaangażowany w ten seans, gdyż nie było listy podejrzanych. Ten wątek był przez cały czas martwy. Uważam, że na wieczór Haloweenowy do chipsów, piwa czy mocniejszych trunków jest to dobry seans. Można się pośmiać chociaż.
Ocena: 5/10




Komentarze
Prześlij komentarz