Pingwin odc. 6 (MAX)




  Dawno żadnemu serialowi tak nie słodzono, tylko czy to było zasłużone? Szereg pochwał za mroczny klimat, Colina Farrella, kreację Sofii Falcone. Pytanie tylko czy fabuła nadąża? Mam wrażenie, że na przestrzeni tych sześciu odcinków nie wydarzyło się tak wiele. Cały czas mamy do czynienia z wojenkami gangów i gdzieś pośrodku mamy tytułowego Pingwina. Do tego musiano zrobić z kobiety wielkiego kozaka, który potrząsa miastem. Jakby się ktoś uparł to przyczepiłby się, że to kolejne propagandowe działanie. 






Ponadto mamy młodego czarnoskórego pomagiera, który wygląda na porządnego i empatycznego gościa ale z nie wiadomych względów tak zachwyca się Colinem. Do tego w odcinku szóstym już ewidentnie poszedł w gangsterkę i już nie ma odwrotu. Szkoda chłopaka. Natomiast Colin znowu balansuje na granicy i prowadzi korespondencyjną wojenkę o wpływy z Sofią. Tym razem jego popularny towar postanawia rozdawać za darmo. Natomiast Sofia urządza sobie polowanie na Pingwina. Za sprawą znajomej Colina dostaję tak upragniony adres. Dodatkowo na początku dostajemy końcówkę sceny erotycznej, która miała być perwersyjna. Oczywiście nic nie pokazano, ale domyślamy się, że Sofia lubi takie sado maso zabawy. 






Reasumując ten odcinek niczego nowego nie odkrywa. Staję się przerostem formy nad treścią. Nadal ogląda się to dobrze, ale ślamazarna robi się ta fabuła i nie do końca jest to ciekawe. Epatowanie zaskoczeniami z czasem robi się męczące. Ponadto nie do końca wiadomo komu my tu mamy kibicować? Każdy jest tu zły do szpiku kości. To oczywiście sexy, taki mrok i postacie szemrane. Powoli zaczynam się niecierpliwić a serial nieuchronnie zmierza do końca...


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty