Outer Banks sezon 4 (Netflix)

 




 Powraca serial, który miał bardzo przyzwoity pierwszy sezon, Niby wszystko co już widzieliśmy ale ładnie opakowane, przyzwoicie zagrane i postacie do polubienia. Mamy tutaj klasyczną wojnę klas. Tych turbo krezusów i tych potencjalnych biedaków po licznych przejściach. My oczywiście musimy kibicować tym drugim, bo ci pierwsi są zepsuci aż do szpiku kości. Z drugiej strony mamy losy młodych ludzi, którzy piękni niezależnie od statusu życiowego. Jedni się tu łączą w pary inni rozstają, choć wątki miłosne w kolejnych sezonach przechodziły na dalszy plan. Tylko w tym pierwszym był on wiodący. Potem było coś o poszukiwaczach skarbu, jakieś zbrodnie na wyspie.





 Teraz powracamy do naszych bohaterów. Łącznie jest ich szóstka i tworzą tzw. "płotki". Zgarnęli dużo mamony i mają do podziału ponad milion. Nie trudno się domyślić, że z racji swojej niedojrzałości jeden z nich postanawia bez zgody innych wydać większość na posiadłość, która była licytowana. Kupił to znacznie ponad realną wartość nieruchomości. Resztę majątku postawił na hazard. Trochę się pozłościli na niego ale generalnie mu to odpuścili. Ja rozumiem przyjaźń i te klimaty ale ten dzieciak jest walnięty od samego początku i powinni go posłać do jakiegoś terapeuty. Zresztą właśnie z nim związany jest końcowy twist. Zrobiłby na mnie wrażenie, gdyby to nie było tak wymuszone i na siłę. 





Czwarty sezon może nie jest jakiś fatalny ale też nic nie wnosi. Mamy tych samych bohaterów, podobne wydarzenia, jakieś sztuczne dramy rozkapryszonych i infantylnych młodzieńców. To jeden z tych seriali, który zapewne obejrzą jedynie ci masochiści co przeżyli pierwsze trzy sezony. Ten liczy sobie 5 odcinków, także może za kilka tygodni lub miesięcy pojawi się kolejne pięć, bo nie ma tu jakiejś ostatecznej puenty, tylko czy my naprawdę tego potrzebujemy?





Ocena: 4/10

Komentarze

Popularne posty