Napad (Netflix)
Dziś na Netflixa trafił polski thriller w reżyserii Michała Gazdy. Gościa, który dał nam bardzo dobrego "Znachora". Teraz zaangażował do projektu legendarnego i mocno zapomnianego Olafa Lubaszenke. Na początek chciałby pochwalić ten wybór, bo podążanie za nim jest ciekawe. On jest policjantem w stanie spoczynku ale zostaję mu obiecane, że jak rozwiąże zagadkę potrójnego zabójstwa w trakcie napadu na bank to będzie mógł powrócić do służby. Pomaga mu młoda policjantka. Także koncept znany nam bardzo dobrze.
Niestety mimo udanego początku potem projekt zostaję zabity za sprawą kilku scen, które dosadnie nam mówią kto za to wszystko odpowiada. Potem już dowiadujemy się o motywacji trójki sprawców i tego kto jest głową całego spisku. Z czasem nasz bohater już sam wie, kto za tym stoi i jedynym co robi jest szukanie dowodów na antagonistów. Film bardzo dobrze wygląda, ścieżka dźwiękowa nadaję klimatu ale czarne charaktery wydają mi się mało przekonujące. To powoduję, że zabijane jest napięcie i generalnie wiadomo do czego to wszystko doprowadzi.
Nie zmienia to jednak faktu, że ten seans jest rozrywką niezłą i można czerpać z niej satysfakcję głównie za sprawą kreacji Olafa Lubaszenki. Myślę, że film lepiej by wybrzmiał, gdyby był krótszy. Prawie dwie godziny to dla tej historii zdecydowanie za długo. Żałuję, bo był tu potencjał na coś bardziej pamiętnego a nie na seans, o którym już zapomniałem.
Ocena: 6/10




Komentarze
Prześlij komentarz