Liczy się wnętrze (Netfix)
To jeden z tych projektów, który miał niezwykle interesujący początkowy koncept. Mianowicie spotkanie dawnych znajomych przeobraża się w niebezpieczny eksperyment związany z walizką, którą przytargał jeden z uczestników. Upraszczając: za sprawą urządzenia nasi bohaterowie będą mogli zamienić się ciałami. Tylko, że wplatają tu jeszcze element gry by wzajemnie odgadywali kto jest kim.
Mam wrażenie, że ten projekt świadomie jest szalony i oparty na jeździe bez trzymanki. Tylko problem pozostaję jeden. My żadnej z tych postaci nie kibicujemy, bo wszyscy są cholernie irytujący. A co dopiero zapamiętać ich imiona. Prowadzą jakieś głupie rozmówki, które nie dodają zagadkowości, tylko męczą. Upraszczając moje wnioski: fabuła jest ok, ale postacie są fatalnie napisane i poprowadzone. Zapewne chciano tu wrzucić głębie, że niby wygląd nie jest najważniejszy i że liczy się to tytułowe wnętrze. Na spotkaniu dochodzi jeszcze do zbrodni i sytuacja totalnie się komplikuje, ja już potem zupełnie nie wiedziałem kto jest kim. Inna sprawa, że nie bardzo mnie to już interesowało.
Nie zdziwi mnie jednak jak ta pozycja znajdzie swoich wielbicieli, bo jeżeli będziecie mieli w sobie dużo dobrej woli to może załapiecie i was to wkręci. Mnie już same postacie odrzucają. Ja generalnie lubię takie klimaty, ze mamy jedno miejsce akcji i w jego środku grupa przyjaciół. Wtedy wychodzą największe kwasy. Tylko do udanego efektu końcowego potrzeba dobrego scenariusza i kumatego reżysera.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz