Kulawe konie sezon 3 (Apple TV+)




  Dziwnym trafem dwa najgłośniejsze ale i zarazem w mojej opinii najlepsze propozycję serialowe pochodzą z Apple TV+. W Polsce nie jest ona wystarczająco rozwinięta. Powiedzmy, że bardziej sexy jest Netflix i MAX. Skończył się wczoraj jeden z moich ulubionych seriali. Mianowicie Gary Oldman i jego ferajna pseudo-agentów. 




Tym razem akcja kręci się wokół jednego z nich, którego dziadek był agentem i dziś z niewiadomych względów, ktoś garnie się na jego życie. Kto za tym stoi? Ja już wiem i muszę przyznać, że to był zaskakujący twist na początek ostatniego odcinka. Znakomity jest tu antagonista. Powiedziałbym, że to taki czarny charakter, który słynie z przebiegłości, asertywności i zawsze ma jakiś plan A,B,C itd itd. Ten aktor co go gra bardzo przypomina Hugo Weavinga (ten z Matrixa). Mamy tutaj dużo czarnego humoru, bardzo dobre zdjęcia, ciekawych bohaterów. To już nie jest tylko show jednego aktora. Wiadomo o kim mowa. Powiedziałbym wręcz, że w ostatnim odcinku był on jedynie przecinkiem i było go zaskakująco mało, choć w całej historii odegrał wielką rolę. Mamy też kilka bardzo mocnych scen. Choćby napadu na konwój policyjny. Jeden gość obezwładnił czterech policjantów.




 Do tego ciekawie nakręconą scenę pościgu. Zazwyczaj, gdy podążamy za ścigającymi się to jest wrzucona charakterystyczna ścieżka dźwiękowa tutaj natomiast zostało to pokazane jakby sam fakt pościgu nie był na pierwszym planie. To właśnie jeden z tych seriali, który próbuje wyjść poza sztampę. Czasem wychodzi, czasem nie. Całościowo jednak oceniam ten sezon na duży plus.





Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty