Transformers: Początek
Nie jestem fanem tworu jakim jest "Transformers". Nie ogarniam tego kim jest jakiś Optimus Prime czy te klimaty. Tym razem postawiono na animację i to był strzał w dziesiątkę. Co prawda wszystko co tu widzimy już wielokrotnie widzieliśmy w innych filmach. Mam na myśli wodza, który wcale nie okazuję się tak wspaniały jak naszym bohaterom się wydaję, albo wątek przemiany pozytywnej postaci w negatywną za sprawą nabycia wielkiej mocy.
Mamy dwa roboty, który pracują na kopalni. Jeden z nich ciągle pragnie wrażeń i nudzi go stagnacja życia. Natomiast ten drugi lubi w życiu kierować się regułami narzuconymi odgórnie. Taka mieszanka wybuchowa. Plusem tego projektu są postacie i chemia jaka jest zauważalna między nimi. Problemem jak wspominałem jest ta przewidywalność zdarzeń, co nie zmienia faktu, że lubię ten film tak po ludzki. Widać tu serce i pomysł. Może ten montaż przy scenach nawalanki trochę kuleje, bo niewiele widać, ale powiedzmy, że tego typu sceny są przeze mnie najmniej lubiane, bo cechuję je monotonia.
Mamy kilka wersji w polskich kinach. Myślę, że obejrzenie tego w IMAX-ie będzie najlepszą opcją. Co do humoru, to kilkukrotnie żarty były w punkt, choćby za sprawą gaduły, którą tutaj mamy i tego jak wszyscy mają tego dość. Trochę bez echa przeszedł ten projekt a szkoda, bo to zdecydowanie najlepszy film w historii tego universum.
Ocena: 7/10
.jpg)




Komentarze
Prześlij komentarz