Samotne wilki (Apple TV+)
Brad Pitt i George Clooney to zabójczy tandem. Zabrakło jednak trzeciego i najważniejszego czyli dobrego reżysera. Choć dla niektórych reżyser ostatniego "Spidermana" będzie dobrym wyborem. Początek zapowiada się niezwykle obiecująco. Jesteśmy w pokoju hotelowym. Tam widzimy kobieta po 50 tce i zwłoki. Nic nie wiemy, także intrygujące. Po czym wykonuje telefon do kogoś do kogo ma dzwonić w razie sytuacji bez wyjścia. Odbiera George Clooney i jest kimś od sprzątania brudów. Znakomity początkowo w tej roli jest aktor. Po czym nagle pojawia się Brad Pitt. Okazuję się kimś podobnym ale pracuję dla właścicielki hotelu. Dwójka indywidualistów musi od tego momentu współpracować by rozwiązać problem.
Po udanym początku niestety film potem traci na jakości i z wyjątkiem momentów błysku tego duetu to mamy trochę pustkę fabularną. Tak naprawdę, gdyby nie obecności dwójki wielkich aktorów to nie byłoby tu na czym zawiesić oka. Co więcej uważam, ze Brad Pitt nie zachwyca tu tak bardzo. Wygląda jakby zdał sobie sprawę, że nie gra w niczym wielkim i po co ma to ratować? Nieco inaczej ma Clooney, który dwoi się i troi by coś z tego słabego scenariusza wyciągnąć.
Film wizualnie nie wygląda źle, choć te sceny akcji pozostawiają sporo do życzenia, najgorsze są tu jednak dialogi. Nie wiem czy to miało być zabawne? Wkładać w usta tak wybitnych aktorów tak miałkie teksty. Musieli im sporo posmarować, że zagrali w tym filmie. Oby nie poszli drogą Samuela L Jacksona. Nie jest to najgorszy film na świecie ale miał spory potencjał, który został po półgodzinie zaprzepaszczony. Jeżeli lubicie obu aktorów to możecie obejrzeć, mają swoje wybitne momenty, choćby scena w pokoju hotelowym i motelowym również.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz