Jego trzy córki (Netflix)
Dlaczego obejrzałem ten film? Znalazłem recenzję pozytywną, która oceniła ten projekt na ocenę 9. Uznałem, że rzadko na Netflixa trafiają tak dobre projekty. Mamy trzy siostry, które spotykają się po latach przy okazji śmiertelnej choroby ojca.
Jedna z nich opiekowała się nim non stop, natomiast dwie rzadko go odwiedzały. Ta co się nim zajmowała charakterologicznie nie jest zbyt konfrontacyjna, także trzyma wszystko w sobie, ale ewidentnie ma żal do sióstr, zwłaszcza Katie (Carrie Coon). Ona jest typem konkretnej i rezolutnej kobiety, która nie lubi niezręcznych sytuacji i zawsze szuka wyjścia z sytuacji by nikt ją o nic nie śmiał się oskarżać. Ta trzecia, którą gra Elisabeth Olsen jest spokojna, ugodowa i ani jej w głowie by eskalować konflikt. Czuć w powietrzu te złą atmosferę. Z czasem ona musiała eskalować. Ten film w dużej mierze opowiada właśnie o tej skomplikowanej sytuacji. Poznajemy ich charaktery i zastanawiamy się do czego to wszystko doprowadzi. To znaczy wiadomym było, że ojciec musi z czasem umrzeć, ale co potem będzie z nimi?
My nie widzimy przez dłuższą część filmu tego chorego ojca. Dopiero na końcu dostaję on swoją scenę, w której wygłasza monolog pojednawczy. Można się zastanowić w takiej sytuacji jaka puenta będzie najbardziej wiarygodna. Czy pójdziemy w wyrzucenie sobie wzajemnie wszystkich żali i pretensji czy może każda pójdzie w swoją stronę i już nigdy się nie spotkają. Na pewno bardzo dobra jest tu gra aktorska. Ta subtelność i brak przepychu na pewno nadaję dobrego klimatu. Może do niektórych trafią emocję bohaterek. Mnie to jakoś nie przekonało, ale uważam, że nie jest to zły film.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz